Mimo, że starcie o niekwestionowane mistrzostwo świata pomiędzy George’m Kambososem (20-0-0), a Devinem Haney’em (27-0-0) rozpoczyna się dopiero za kilkadziesiąt godzin (w sobotę wieczorem czasu amerykańskiego, w niedzielę nad ranem czasu polskiego), to kibice oglądający piątkową ceremonię ważenia zostali uraczeni sporą dawką emocji. Podczas, gdy wszyscy pięściarze, którzy wystąpią na największym w historii Australii wydarzeniu bokserskim śmiało zmieścili się w wyznaczonych limitach wagowych, to Kambosos dostarczył zarówno sobie, jak i swoim fanom dużą porcję niepotrzebnych emocji. A może jednak było to potrzebne?
Wchodzący jako ostatni na wagę George Kambosos broniący tytułów mistrza świata federacji WBO, WBA, oraz IBF nie zmieścił się w żądanym limicie, przekraczając go o 0.36 funta (0.16kg) przy możliwych 135 funtach (61.22kg). Chwilę później do Australijczyka podbiegł Haney, który rozwścieczonym tonem krzyczał mu prosto w twarz. Kambosos wedle reguł panujących w bokserskim świecie dostał dwie godziny na zbicie wagi – w przeciwnym razie straci swoje tytuły, a walczyć będzie o nie tylko jego przeciwnik – Devin Haney. Po 75 minutach australijski pięściarz wrócił jednak na wagę i ku radości miejscowych kibiców zszedł z niej z wynikiem 134.49 funta (60.99kg) mieszcząc się ostatecznie w wymaganym limicie. Wobec tego wszyscy zawodnicy są gotowi do nadchodzącej rywalizacji, która zapowiada się niezwykle ekscytująco, nie tylko ze względu na walkę wieczoru, ale także pozostałe pojedynki.
– Poszedłem się odlać, proste i łatwe. To sztuka wojny, próba zmylenia. To wszystko było procesem. Właśnie o tę sztukę chodziło. Zrobiłem to celowo! – tak powiedział po drugim, udanym wejściu na wagę Kambosos.
Większa część “zwykłych” kibiców, a mowa tutaj konkretnie o takich, którzy nie czekają z ogromną niecierpliwością na co tygodniowe wojny ringowe w niższych dywizjach, najbardziej ekscytują się rywalizacją zawodników kategorii ciężkiej (heavyweight). Na karcie głównej zobaczymy solidnego Juniora Fa (19-1-0), który w swojej ostatniej walce zaliczył pierwszą porażkę na zawodowstwie przegrywając na punkty z byłym mistrzem świata WBO królewskiej dywizji, Josephem Parkerem (30-2-0). Fa nie zostawił po sobie jednak złego wrażenia i śmiało można było spodziewać się, że zaprezentuje się niebawem kibicom na większej arenie. Na stadionie Marvel Stadium w Melbourne będzie miał ku temu okazję, bowiem szacuje się, iż podczas zbliżającej się wielkimi krokami gali na trybunach zasiądzie około 40 tysięcy fanów!
Fa zmierzy z byłym mistrzem WBA “Regular”, Lucasem Browne’m (30-3-0), który oprócz solidnego recordu nie ma raczej w ringu nic ciekawego do zaprezentowania. Znany jako “Big Dady” pięściarz miał swoje przysłowiowe “pięć minut”, które wykorzystał w 2016 roku, nokautując Ruslana Chagaeva (34-3-1), podczas gdy do momentu nokautu zdecydowanie przegrywał na punkty i był wcześniej liczony. Zdobył wtedy pas, choć następnie okazało się, że Browne był na dopingu, a federacja WBA, owszem – odebrała mu tytuł, jednakże w annałach boksu Australijczyk cały czas figuruje jako były czempion, co wydaje się na wskroś niedorzeczne. W kolejnych latach afery dopingowe nadal nie opuszczały Browne’a, który mimo, że nigdy nie był pięściarzem chociażby z wysokiej półki, to z każdą walką rażąco obniżał swój poziom. Mimo to fani w Australii cieszą się, że pojedynek Fa kontra Browne dojdzie do skutku i nie ma się co dziwić, bowiem kto nie lubi oglądać walki dwóch wielkich facetów, którzy bądź co bądź mają czym uderzyć?
W znacznie, ale to znacznie niższej dywizji wystąpią w australijski poranek były mistrz WBA “Regular” kategorii super muszej (super flyweight) Andrew Moloney (23-2-0) i Alexander Espinoza (21-3-2). Pierwszy z wyżej wymienionych to zawodnik z niewątpliwie najwyższej półki w swojej kategorii wagowej, choć ostatni czas nie był dla niego najlepszy. Pomijając już to, że w listopadzie 2020 roku sędzia Russell Mora swoją skandaliczną decyzją o przerwaniu i zakończeniu walki bez werdytku (po rzekomym zderzeniu głowami w walce z Joshuą Franco (18-1-2), którego nie było), w perfidny sposób pozbawił go tytułu mistrzowskiego na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), podczas gdy Australijczyk zdemolował na przestrzeni dwóch rund swojego rywala. Następnie Moloney po raz kolejny przyleciał do Ameryki, gdzie w walce z Franco był już w słabszej dyspozycji i przegrał wówczas na punkty. Ambitny Australijczyk zapowiedział, że powróci silniejszy, a jego kolejnym krokiem w celu powrotu do najściślejszej czołówki była walka z Froilanem Saludarem (32-5-1), którą 31-latek śmiało wygrał na punkty. Jego najbliższy rywal, Alexander Espinoza to solidny zawodnik, ale faworytem w walce z Moloney’em na pewno nie będzie. Pięściarz z Nikaragui swoją ostatnią walkę stoczył w listopadzie ubiegłego roku pokonując niejakiego Yadera Cardozę (26-17-1) niejednogłośną decyzją sędziów.
Jason Moloney (23-2-0), brat bliźniak wyżej wspomnianego Andrew, to kolejny pięściarz z najwyższej światowej półki w swojej dywizji, w tym przypadku koguciej (bantamweight). Australijczyk klasyfikowany jest na najwyższych, lub bardzo wysokich miejscach (#3 WBO, #2 WBC, #12 IBF, #9 WBA) we wszystkich czterech mistrzowskich federacjach, a zwycięstwo podczas jego zbliżającej się walki przeciwko Astonowi Palicte (28-4-1) znacznie przybliży go do trzeciej szansy pojedynku o tytuł mistrza świata. W przeszłości Moloney dwukrotnie walczył o światowy czempionat – pierwszy raz w 2018 roku, kiedy przegrał po niezwykle wyrównanej walce niejednogłośną decyzją sędziów z Emmanuelem Rodriguezem (20-0-0), oraz w ostatni dzień października 2020 roku, gdy znokautował go fenomenalny Nayoa Inoue (22-0-0). Moloney będzie musiał się jednak mieć na baczności, bowiem Palicte to pięściarz z bagażem doświadczeń, a w przeszłości również miał okazję walczyć o mistrzostwo świata i to nie z byle kim, bo z Kazuto Ioką (28-2-0), który jest pięściarzem wybitnym, od lat liczącym się w światowym boksie. Palicte wierzy, że walka z Moloney’em pomoże mu zameldować się na najwyższych pozycjach w rankingach, w efekcie czego dostanie on jeszcze swoją szansę walki o mistrzostwo świata. Niewątpliwie czeka nas bardzo ciekawe widowisko.
Pora na główne danie zbliżającej się gali w Melbourne! To co działo się podczas ceremonii ważenia już doskonale wiemy – przejdźmy zatem do tzw. “resume” obu zawodników. To, że zarówno Kambosos jak i Haney należą do najściślejszej światowej czołówki nie ma żadnych wątpliwości – w końcu to oni zmierzą się za kilkadziesiąt godzin w walce o wszystkie cztery tytuły mistrza świata, a zwycięzca zapisze się na zawsze w historii boksu zawodowego. Kambosos, startujący w ubiegłym roku jako obowiązkowy pretendent do tytułu mistrza świata z ramienia federacji IBF, miał być przysłowiowym “spacerkiem” dla ówczesnego czempiona Teofimo Lopeza (16-1-0), który zmierzył się wówczas ze ścianą i sensacyjnie przegrał z Australijczykiem na gali w Madison Square Garden w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone). Lopez stracił wówczas trzy pasy (WBO, WBA, oraz IBF), których Kambosos będzie bronił właśnie za kilkadziesiąt godzin w walce mistrzem świata WBC – Devinem Haneyem. Cztery pasy – dwóch zawodników. Jeden bierze wszystko, drugi odchodzi z niczym. Na kogo padnie? Haney, który jest faworytem wśród bukmacherów podjął się bardzo ciężkiego do wykonania zadania jadąc na drugi koniec świata ze Stanów Zjednoczonych do odległej Australii, ale motywacją dla niego jest to, że nagroda może być wspaniała.
Haney udowadniał już jednak, że potrafi walczyć, a to, że ma w swoim recordzie takich zawodników jak Yuriorkis Gamboa (30-5-0), Jorge Linares (47-7-0) czy Joseph Diaz (32-2-1) pokazuje tylko, że nie można go lekceważyć, mimo, iż szczególnie dwójka z pierwszych trzech wymienionych nazwisk miała wówczas swoje najlepsze lata już za sobą. Jeszcze parę dni temu wydawało się, że Devin Haney wystąpi przeciwko Kambososwi bez swojego ojca w narożniku, Bill’a, pełniącego również funkcję jego trenera. Haney Senior nie dostał bowiem wizy na wlot do Australii po tym jak na jaw wyszły jego problemy prawne (handel narkotykami) i ponad roczny pobyt w więzieniu – miało to miejsce na początku lat 90-tych, gdy Devina nie było jeszcze na świecie. Kilkadziesiąt godzin temu okazało się jednak, że Bill Haney zdołał “wyczyścić” swoje akta i ma zameldować się u boku swojego syna podczas walki z Kambososem. Nie ma wątpliwości co do tego, iż cała gala zapowiada się niezwykle ekscytująco. Bezpośrednią transmisję z wydarzenia przeprowadzi telewizja ESPN. Wydawać się to może nawet nieprawdopodobne, aczkolwiek żadna polska telewizja nie pokaże gali w Melbourne… Jedynym wyjściem, aby legalnie obejrzeć transmisję jest dla polskiego fana wykupienie minimum miesięcznej subskrypcji ESPN+ w wysokości $6.99 (przy dzisiejszym kursie +/- blisko 30PLN). Poniżej przedstawiamy wyniki ważenia i wstawiamy link do ewentualnego zakupu subskrypcji.
❌➡️https://plus.espn.com ❌⬅️
WYNIKI WAŻENIA⬇️
🇦🇺George Kambosos 134.49lbs (60.99kg)
🇺🇸Devin Haney 135lbs (61.22kg)
🇦🇺Jason Moloney 117.75lbs (53.40kg)
🇵🇭Aston Palicte 117lbs (53.06kg)
🇦🇺Andrew Moloney 117lbs (53.06kg)
🇳🇮Alexander Espinoza 116lbs (52.61kg)
🇦🇺Junior Fa 268.5lbs (121.76kg)
🇦🇺Lucas Browne 261lbs (118.36kg)
Autor: Michal Adamczyk