Mistrz świata federacji WBA, kategorii półciężkiej (light heavyweight), Dmitry Bivol (17-0-0) już w najbliższą sobotę na gali w Manchesterze przystąpi do swojej szóstej już obrony mistrzowskiego pasa, krzyżując rękawice z Craigiem Richardsem (16-1-1). Dla Bivola będzie to druga z rzędu walka ze słabszym rywalem, ale pięściarz zdaje sobie sprawę z tego, że musi być w pełni skoncentrowany, aby obronić tytuł.
– Każda walka jest dla mnie ważna, a to kolejna walka jak każda inna. Cieszę się, że będę walczył w Wielkiej Brytanii, to pierwsze takie doświadczenie. Richards to pięściarz z dobrymi umiejętnościami, szybką pracą nóg i ogólną szybkością. Będę musiał robić to co robie zwykle, czyli być gotowym w stu procentach i zaprezentować moje umiejętności. – mówi Bivol.
30-letni pięściarz z Kirgistanu ostatnim razem zameldował się między linami ponad półtora roku temu, bo w październiku 2019 roku na gali w Chicago, gdy Oleksandr Usyk (18-0-0) debiutował w kategorii ciężkiej (heavyweight). Bivol pokonał wówczas bez żadnych problemów Lenina Castillo (20-3-1) jednogłośną decyzją sędziów. Nic więc dziwnego, że po takiej przerwie pięściarz wybrał ostrożniejszą opcję, aby następnie być gotowym na największe pojedynki w swojej dywizji, o których mówi się już od dłuższego czasu.
– Ja zawsze mówiłem, że chcę walk z innymi mistrzami. Jeśli takie walki są dostępne, jestem gotowy na zwycięzcę walki Joe Smith Jr vs Artur Beterbiev, lub z kimkolwiek z pierwszej dziesiątki światowych rankingów. – powiedział Bivol.
źródło wypowiedzi: ringtv.com