Były pretendent do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej (heavyweight), Dereck Chisora (32-12-0) mimo trzydziestu ośmiu lat na karku i aż dwunastu porażkach na zawodowych ringach, wciąż przyciąga na swoje walki rzeszę kibiców, którzy bardzo mocno go wspierają i dopingują. Sam zawodnik często zaznacza, że boks to jego sposób na życie, i będzie to robił tak długo jak będzie mu na to pozwalało zdrowie. Człowiekiem, który pomaga mu realizować te plany jest Eddie Hearn z Matchroom Boxing.
Angielski promotor nie zamierza “odsyłać” “Del Boy’a” na emeryturę, skoro ten daje dobre widowiska, generując przy tym zadowalające pieniądze. Chisora przegrał swoje trzy ostatnie walki, z Oleksandrem Usykiem (19-0-0) oraz dwie z Josephem Parkerem (30-2-0), a jego kolejnym rywalem może być po raz kolejny zawodnik z uznanym nazwiskiem. Według Eddie’go Hearna, na głównym celowniku są m.in byli pretendenci do mistrzowskich pasów, a konkretnie mowa tutaj o Luisie Ortizie (33-2-0) czy Chrisie Arreoli (38-7-1).
– Rozmawiałem wczoraj wieczorem z Chisorą. Walka z Ortizem to świetny pojedynek, ale Dereck nie jest wielkim fanem mańkutów. Obaj preferujemy też walkę z Chrisem Arreolą. ale zdajemy sobie sprawę z tego, że walka z Ortizem byłaby dużo większym wydarzeniem, także zobaczymy. – powiedział Hearn w rozmowie z BoxingSocial.
Mimo wszystko, to nie od samych preferencji Chisory i Hearna zależy czy do walki z Ortizem dojdzie czy też nie. 43-letni Kubańczyk znajduje się na bardzo wysokich pozycjach w światowych rankingach, a walka na terenie Wielkiej Brytanii, tym bardziej z takim zawodnikiem jak Chisora mogłaby go sporo kosztować. Ortiz liczy na to, że dostanie jeszcze w przyszłości okazję do walki o mistrzostwo świata, a co za tym idzie bardzo dużych pieniędzy, a nawet jeśli takiej szansy już nie otrzyma, więcej zarobi na przykład w walce z Andy’m Ruizem (34-2-0) na gali transmitowanej w systemie Pay-Per-View.
Sytuacja Chrisa Arreoli jest już jednak nieco inna. 40-latek przy dobrej ofercie być może skusiłby się pojechać na swój debiut do Anglii na walkę z Chisorą, w której z pewnością nie byłby bez szans. Pięściarz z Californii w swojej dziewiętnastoletniej karierze, która zbliża się ku końcowi, jedynie raz boksował poza granicami Stanów Zjednoczonych. Miało to miejsce w 2011 roku, kiedy pojechał do Meksyku, skąd wywodzą się jego korzenie i znokautował niejakiego Raphaela Butlera (35-12-0).
Autor: Michal Adamczyk