W sobotnią noc na gali Golden Boy Promotions w Cancun (Quintana Ruu, Meksyk), William Zepeda (33-0-0) pokonał w bezpośrednim rewanżu Tevina Farmera (33-8-1), broniąc tymczasowego pasa WBC, kategorii lekkiej (lightweight). Podobnie jak w pierwszej potyczce pomiędzy dwoma pięściarzami, sędziowie nie byli jednogłośnini, wobec czego Zepeda wygrał decyzją większości, co również spotkało się z pewnym niesmakiem w środowisku pięściarskim, bowiem większość obserwatorów widziała Meksykanina jako pewnego zwycięzcę. Po zakończeniu pojedynku, Farmer po raz kolejny nie mógł pogodzić się z decyzją, nie gryząc się przy tym w język. 34-latek na gorąco stwierdził, iż jego kariera stoi w tym momencie w martwym punkcie.
– Nie mogę przyjąć tej decyzji. Nie mam dużego promotora, więc co mam do cholery zrobić? Nie wiem co się teraz wydarzy…Nie mogę ciągle jeździć na obozy treningowe i robić tego wszystkiego, aby później przegrywać i zostawać okradzionym. Nie będę kłamał: ostatnia walka była bardziej wyrównana, niż ta dzisiejsza. – powiedział Farmer.
Z obiektywnego punktu widzenia, o ile pierwsza, ubiegłoroczna walka pomiędzy Zepedą, a Farmerem faktycznie była niezwykle bliska, a decyzja mogła pójść wówczas w dwie strony, to tym razem pretensje sfrustrowanego Amerykanina są kompletnie bezpodstawne. Zepeda odniósł bowiem zasłużone zwycięstwo, odnotowując trzydziestą trzecią wygraną w karierze.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org