Frank Sanchez (19-0-0) po bardzo interesującej i emocjonującej walce, pokonał w sobotni wieczór na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) Efe Ajagbę (15-0-0) i zaznaczył swoją obecność w kategorii ciężkiej (heavyweight). Kubańczyk już przed walką mówił jaki ma plan i konsekwentnie go realizował. 

Wiedziałem, że wygrywam te wszystkie rundy, ponieważ technicznie jestem lepszym pięściarzem niż on. Wiedziałem, że jeśli go podłączę, on upadnie. Moim planem gry byłi frustrowanie go i schodzenie do ataku. – mówił zaraz po walce Sanchez. 

29-latek trenujący wraz z Eddy’m Reynoso bardzo mocnym uderzeniem, powalił w siódmej rundzie Ajagbę, a wielu kibiców widziało w całym zdarzeniu dużo kontrowersji, bowiem w momencie wyprowadzania uderzenia przez Sancheza, Ajagba był już prawie na dole po wcześniejszym ciosie. Kubańczyk kontynuował swoje ataki, gdyż stojący obok sędzia ringowy Mike Ortega w ogóle nie reagował, i to tylko i wyłącznie do niego można mieć tutaj jakiekolwiek pretensje. Mimo potężnego uderzenia, Ajagba wstał i wytrzymał pełen dystans, choć na punkty był wyraźnie słabszy. Teraz przed Sanchezem wiele ciekawych perspektyw, a jego promotor Al Haymon z Premier Boxing Champions, z pewnością postara się o jak najlepsze pojedynki dla 29-latka, który po Luisie Ortizie (32-2-0), wyrasta na nową kubańską gwiazdę królewskiej dywizji.