Nie dojdzie do skutku zaplanowana na 24 lipca gala w Las Vegas, w której mistrz świata kategorii ciężkiej (heavyweight), Tyson Fury (30-0-1) miał podejmować w bezpośrednim rewanżu Deontay’a Wildera (42-1-1). Informowaliśmy kilka godzin temu o tym, że u jednego z członków zespołu Fury’ego wykryto covid-19, w związku z czym pojawiły się informacje mówiące o możliwym przełożeniu imprezy na inny termin.

Okazuje się, że nie jedna osoba, a siedmioosobowa grupa z obozu Fury’ego (trener Andy Lee, zawodnik kategorii superpiórkowej Isaac Lowe i Joseph Parker – z dotychczas wymienionych), jest zainfekowana złośliwym wirusem z Tysonem Fury’m na czele. Gala zostaje zatem przełożona, choć na razie nie wiadomo na jaki termin. Wstępnie mówiło się o wrześniu, jednakże na konkretne informacje zmuszeni jesteśmy jeszcze poczekać. Na ten moment zarówno grupa promotorska Top Rank jak i Premier Boxing Champions organizujące wydarzenie wstrzymały się od głosu, podobnie jak Deontay Wilder i jego zespół.

Warto zaznaczyć, że w czerwcu po tym jak wirusa wykryto u Teofimo Lopeza (16-0-0) przed walką z George’m Kambososem (19-0-0), współpromujący Fury’ego, Bob Arum oświadczył, że Brytyjczyk, podobnie jak cały jego zespół są zaszczepieni – jak się okazuje nie byli. BoxingScene informuje, że ojciec Tysona Fury’ego, John zdradził kilka godzin temu, iż to jeden ze sparingpartnerów jego syna “przyniósł” wirusa do zespołu i twierdzi, że to właśnie on jest odpowiedzialny za obrót całej sprawy.

Cała sytuacja jest niezwykle frustrująca dla wszystkich kibiców boksu na całym świecie, ale również dotyka bezpośrednio polskich kibiców. Na gali w Las Vegas między liny miał powrócić także Adam Kownacki (20-1-0), który po ponad szesnastomiesięcznej przerwie miał zmierzyć się w rewanżowej walce z Robertem Heleniusem (30-3-0). Na walkę Polaka będziemy musieli zatem jeszcze poczekać.