Podczas sobotniej gali w Warren (Ohio, Stany Zjednoczone), Ilunga Makabu (29-2-0) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Thabiso Mchunu (23-6-0) na dystansie dwunastu rund i obronił po raz drugi tytuł mistrza świata ferderacji WBC, kategorii junior ciężkiej (cruiserweight). Obaj zawodnicy w przeszłości mieli okazję już ze sobą walczyć, a miało to miejsce w 2015 roku, kiedy to po niezwykle wyrównanej walce, Makabu znokautował w jedenastej rundzie Mchunu. Tym razem walka również była bardzo wyrównana, według wielu kibiców oraz ekspertów, końcowym trimufatorem powinien być nie Makabu, a własnie Mchunu.
– Ja już pokonałem Mchunu za pierwszym razem, a teraz zrobiłem to ponownie. On jest kontrującym zawodnikiem. Nie szukałem tutaj nokautu, po prostu wyszedłem, aby boksować. – powiedział zaraz po walce Makabu.
Póki co nie wiadomo jakie są dalsze plany mistrza świata z Demokratycznej Republiki Konga, jednakże stuprocentowo ostrzy sobie on zęby na walkę z Saulem “Canelo” Alvarezem (57-1-2), który parę miesięcy temu zadeklarował chęć walki z Makabu o pas mistrza świata WBC kategorii junior ciężkiej. Niewykluczone, że 34-latek nie doczeka się walki z Canelo, bowiem Meksykanin poważnie bierze pod uwagę również inne rozwiązania.
Na sobotniej gali zobaczyliśmy również pojedynek pomiędzy posiadaczem pasa WBA “Regular” kategorii ciężkiej (heavyweight), Trevorem Bryanem (22-0-0), a Jonathanem Guidry’m (17-1-3). Tutaj również nie obyło się bez kontrowersji. Co prawda Bryan wygrał w swojej pierwszej obronie pasa niejednogłośną decyzją sędziów, jednakże jego sportowe zwycięstwo mogło być tutaj nieco wątpliwe. Galę zorganizował Don King, a kibice mogli ją obejrzeć jedynie w systemie Pay-Per-View.