Już za niespełna półtora tygodnia (19 czerwca) na gali w Houston (Teksas, Stany Zjednoczone) Jermal Charlo (31-0-0) zmierzy się z Juanem Maciasem Montielem (22-4-2) w swojej trzeciej bezpośredniej obronie mistrzowskiego pasa federacji WBC, kategorii średniej (middleweight). Amerykański pięściarz jeszcze niedawno wyzywał na pojedynek Saula “Canelo” Alvareza (56-1-2), jednakże teraz skupiony jest tylko na swojej nadchodzącej walce i nie przeszkadza mu już teraz fakt, że Alvarez startuje kategorię wagową wyżej.
– Wiecie, Canelo startuje w dywizji super średniej, a ja w średniej i teraz skupiam się na Montielu. Nie róbcie ze mnie wroga. Mam nadzieję, że pewnego dnia będziemy świadkami tej walki. To będą fajerwerki. Pokażę najlepszego Jermella Charlo jakiego mogę pokazać – mówił podczas wirtualnej konferencji prasowej Charlo.
Montiel jest dla przeciętnego kibica boksu zawodowego pięściarzem anonimowym. W swojej ostatniej walce w grudniu ubiegłego roku, pokonał przez nokaut bardzo szybko, bo w pierwszej rundzie rozbitego już Jamesa Kirklanda (34-3-0), co pozwoliło mu dostać szansę życia, którą niewątpliwie jest walka z Charlo.
– Jestem podekscytowany i gotowy. To walka moich marzeń, na którą czekałem przez całe swoje życie. Trenowaliśmy od miesięcy, przygotowując się do tej walki i jestem więcej niż gotowy do tego, aby sprostać temu wyzwaniu. – powiedział Montiel.
Faworytem walki pomiędzy Charlo, a Montielem będzie bez wątpienia ten pierwszy, bowiem to właśnie on legitymuje się nieskazitelnym recordem, zwycięstwami nad wyżej renomowanymi rywalami, ponadto będzie on bronił tytułu mistrza świata. Sobotni wieczór 19 czerwca (w Polsce w nocy z soboty na niedzielę) zapowiada się niezwykle interesująco. Oprócz pojedynku Charlo z Montielem, na amerykańskich ringach zawodowych pokażą się między innymi Dawid Bosak (1-0-0) na gali w Hammond (Indiana, Stany Zjednoczone), Kamil Szeremeta (20-1-0), który skrzyżuje rękawice z Jamie Munguią (36-0-0) na gali w El Paso (Teksas, Stany Zjednoczone) czy niezwykle długo wyczekiwana konfrontacja pomiędzy mistrzem świata WBO, WBA oraz IBF kategorii lekkiej (lightweight) Teofimo Lopezem (16-0-0, a George Kambososem (19-0-0).
Gdyby tego było mało, dwóch mistrzowskich pasów WBA oraz IBF na gali w Las Vegas bronił będzie Naoya Inoue (20-0-0). Fenomenalny Japończyk startujący w dywizji koguciej (bantamweight) zmierzy się z Michaelem Dasmarinasem (30-2-1) będąc zdecydowanym faworytem. Jedno jest pewne – tej nocy z pewnością nie zabraknie emocji.