Blisko półtora tygodnia temu, były mistrz świata federacji IBF, kategorii piórkowej (featherweight), Josh Warrington (30-1-0) sensacyjnie przegrał przez nokaut ze znacznie mniej doświadczonym Mauricio Larą (22-2-0) i na ten moment o wielkich walkach może zapomnieć. Pojedynek Warringtona z Meksykaninem, miał być tylko kolejnym, może nawet ostatnim przystankiem do największych walk w kategorii piórkowej. 

Byłem zbyt zrelaksowany. Tak jakby to była walka sparingowa z nowicjuszem. Zaczepiałem Larę i tak dalej. Nigdy wcześniej nie miałem takiego nastawienia. Patrzę teraz wstecz i zastanawiam się dlaczego myślałem w ten sposób. Niezależnie od tego czy w rewanżu będzie to dwanaście rund dominacji, lub czy go znokautuję. Po prostu muszę to zrobić dla siebie. – powiedział dla BBC Sport, Josh Warrington. 

30-letniego Brytyjczyka promuje grupa Matchroom Boxing, z Eddie’m Hearnem na czele. Nikogo raczej nie powininno już dziwić, że promotor ma w swoim zwyczaju organizowanie natychmiastowych rewanżów, jeśli jego zawodnik przegrywa. To już nawet nie jest zwyczaj, a norma ze strony Eddiego Hearna, o czym mówił kilka miesięcy temu nawet Bob Arum, szef grupy Top Rank. Rewanż pomiędzy Warringtonem a Larą, wstępnie planowany jest na sierpień, lub wrzesień, a Brytyjczyk oznajmił, że jeśli przegra, uda się na sportową emeryturę.