Obecny mistrz świata WBO, WBA, oraz IBF kategorii lekkiej (lightweight), George Kambosos (20-0-0) twierdzi, że posiadający ostatni pełnoprawny tytuł federacji WBC w dywizji do 135 funtów Devin Haney (27-0-0) nie jest już brany pod uwagę jako jego kolejny potencjalny rywal. Kambosos, który końcem listopada ubiegłego roku sensacyjnie pokonał Teofimo Lopeza (16-1-0) na gali w Madison Square Garden w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone) odbierając mu trzy mistrzowskie pasy twierdził jeszcze przed walką, że gdy pokona Lopeza, w swojej kolejnej walce zmierzy się z Haney’em. Zwycięzca takiego pojedynku zostałby niekwestionowanym mistrzem świata kategorii lekkiej, jednakże dziś ze słów Kambososa niewiele wskazuje na to, że do takiej potyczki faktycznie dojdzie.

Dzieciaki już się boją, bo nawet nadawca Haney’a (DAZN) nie wyraża pozwolenia na taką walkę, gdyż nie przynosi on subskrypcji. Taka jest smutna prawda. Biedny dzieciak sprzedał pięćset biletów na swoją ostatnią walkę! To było nawet w jego rodzinnym mieście, a ja miałem więcej fanów podczas swojego debiutu na zawodowstwie! – powiedział Kambosos.

Co istotne, platforma streamingowa DAZN, oraz promotor Haney’a, Eddie Hearn nie odnieśli się póki co do słów australijskiego pięściarza. Kilka tygodni temu Kambosos stwierdził, że negocjacje z Vasiliy’em Lomachenko (16-2-0) schodzą na dalszy plan, jednakże dziś ukraiński pięściarz wyrasta na jednego z najpoważniejszych kandydatów do walki z Australijczykiem. Mimo to, jednym z pozostałych zawodników branych pod uwagę wciąż pozostaje m.in Ryan Garcia (21-0-0), którego walkę przeciwko Emmanuel’owi Tagoe (32-1-0) ogłoszono parę dni temu, na 9 kwietnia. Ciężko wobec tego spodziewać się, aby to Garcia mógł być kolejnym rywalem Kambososa, choć sytuacja Australijczyka dotycząca jego kolejnej walki nadal pozostaje niewyjaśniona.

źródło wypowiedzi: Twitter