W zakończonej przed momentem gali w Londynie (Anglia), Conor Benn (24-1-0) w rewelacyjnym stylu pokonał Chrisa Eubanka Jr (35-4-0), odnosząc najcenniejsze zwycięstwo w swojej dotychczasowej karierze. Rewanż, który od miesięcy budził emocje, okazał się jednostronnym pokazem dojrzałości, dynamiki i konsekwencji ze strony Benna.
Od pierwszych sekund walki było widać, że Benn wszedł do ringu z jasnym planem, pełną kontrolą emocji i bokserskim chłodem, którego brakowało mu w ich pierwszym pojedynku. Wywierał presję, ale nie szarżował bezmyślnie. Pracował na nogach z ogromną lekkością, skracał i wydłużał dystans według własnych warunków, dźgał szybkim lewym prostym i nie pozwalał Eubankowi wejść w klincz, który mógłby odebrać mu przewagę mobilności.
W drugiej rundzie pierwsze poważne ostrzeżenie wysłał lewym prostym, po którym Eubank wyraźnie zachwiał równowagą. Zawodnicy chwilę później zwarli się, a Benn po pchnięciu wylądował na macie, jednak nie miało to żadnego wpływu na ocenę sytuacji. To Benn był stroną skuteczniejszą i bardziej zdecydowaną. Z rundy na rundę narzucał coraz większą presję, jednocześnie zachowując spokój i bokserską inteligencję.
W środkowej fazie pojedynku uwidoczniła się pełna różnica klas. Benn spokojnie wchodził w półdystans, zadawał serię i natychmiast wychodził poza zasięg kontr. Jego dynamika i szybkość były dla Eubanka problemem nie do rozwiązania. Choć Eubank trafiał pojedynczymi ciosami – zwłaszcza podbródkowym i prostym – wyglądał na zawodnika, który nie nadąża za tempem, a każdy jego atak był spóźniony o ułamek sekundy.
Ósma i dziewiąta runda stanowiły kulminację przewagi Benna. Brytyjczyk boksował nie tylko szybko i celnie, ale przede wszystkim dojrzale – i to właśnie ta dojrzałość wyróżniała go najbardziej. W odróżnieniu od kwietniowego starcia, nie wdawał się w chaotyczne bójki, nie przeginał z agresją ani nie otwierał się niepotrzebnie. Cały czas utrzymywał koncentrację, dokładnie wiedząc, gdzie znajduje się w ringu i jakie ryzyko podejmuje. Trafiał czysto, zmieniał kąt wejścia, kontrolował centrum ringu i punktował z zimną precyzją.
W końcówce walki Eubank próbował jeszcze odwrócić losy pojedynku. Ruszył agresywnie w dwunastej rundzie, mając świadomość, że tylko nokaut może uratować wynik. Benn jednak nie dał się złapać – wykorzystał tempo, mobilność i idealne wyczucie dystansu. W drugiej połowie rundy trafił kombinacją lewy-prawy, po której Eubank upadł na matę, a sędzia rozpoczął liczenie. Chwilę później, po kolejnym ataku Benna, Eubank po raz drugi znalazł się na deskach, dosłownie na sekundy przed końcowym gongiem. Punktacja nie pozostawiła żadnych wątpliwości: 119-107, 116-110, 118-108 – jednogłośne, dominujące zwycięstwo Conora Benna.
Po wszystkim, mimo lat wzajemnej niechęci i trashtalku, obaj zawodnicy podali sobie ręce. Eubank przyznał, że Benn był dziś wyraźnie lepszy i zasłużył na zwycięstwo. Pierwszą walkę wygrał Eubank, ale w drugiej to Benn dał mu lekcję boksu i pokazał, jak wygląda prawdziwa sportowa nauka wyciągnięta z porażki. Czy czeka nas trzecia część rywalizacji? Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie będzie ogromne, a narracja sportowa już domaga się trylogii.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: boxingzone2020@gmail.com