W połowie lutego bieżącego roku, Josh Warrington (30-1-0) spotkał się Mauricio Larą (23-2-0) na gali w Londynie i niespodziewanie musiał uznać wyższość Meksykanina, który znokautował go w dziewiątej rundzie. Startujący dla Eddiego Hearna Warrington otrzymał szansę rewanżu, do którego dojdzie 4 września również w Anglii, w rodzinnej miejscowości Leeds. 

30-letni zawodnik nie mógł pogodzić się z pierwszą porażką w karierze, zaczepiając Larę wielokrotnie w mediach twierdząc, że miał po prostu szczęście wygrywając w pierwszej potyczce. Oprócz tego nie brakowało różnych innych zaczepek ze strony Warringtona, za które jak twierdzi Lara – Anglik zapłaci. 

Wiedziałem, że muszę wygrać zdecydowanie w pierwszej walce. Tym razem będzie inaczej. Znów wygram, ale to będzie inny Mauricio Lara. Mam więcej motywacji. Warrington mówił wiele rzeczy, których pożałuje. Myślimy, że będzie bardzo ostrożny w tej walce, więc będziemy uważać na jego strategię, choć to nie ma znaczenia, bo idę go zniszczyć. Ja jestem bardzo skromną osobą. Warrington zdobył mój szacunek w pierwszej walce, bo był numerem jeden na świecie, ale już tak nie jest. Nie szanuje mnie, mówiąc jeszcze coś o moim tacie. Popełnił błąd, uwierzcie mi. – powiedział dla Matchroom Boxing, Mauricio Lara. 

Jako ciekawostkę można podać fakt, że Lara przegrał swoją pierwszą zawodową walkę, a miało to miejsce na gali w rodzinnym Meksyku, w 2015 roku. Dziś 23-letni zawodnik jest już innym pięściarzem, a skoro potrafił wygrać z Warringtonem, uważanym przez wielu (do momentu porażki z Larą) za najlepszego pięściarza świata w dywizji piórkowej (featherweight), oznacza to, że jego pewność siebie również niesamowicie wzrosła. 

Przyjazd do obcego kraju jako nieznany zawodnik to trudna rzecz, ale nie niemożliwa, co z resztą tego dnia pokazałem. Odkąd go pokonałem, czuję się jakbym był mistrzem. Jak to mówią u mnie w mieście: jestem królem bez korony. Warrington powiedział, że miałem szczęście w tej walce. Uwierzcie mi: w boksie nie ma czegoś takiego. Nigdy niczego nie wygrałem mając szczęście. Wygrałem ciężką pracą i dyscypliną. – dodał Meksykanin. 

Warrington, który w 2019 roku po zwycięstwie nad Sofiane Takoucht (35-5-1), broniąc tytułu mistrza świata IBF, zwakował pas, aby ruszyć na podbój Ameryki. Jego walka z Larą miała być jedynie kolejnym krokiem w zrealizowaniu tego celu, jednakże Anglik bardzo się pomylił. Nie od dziś wiadomo, że Warrington to pięściarz niezwykle utalentowany, ale również nie mniej niż talentu, brakuje mu pokory i skromności, czego wielokrotnie dał już świadectwoa w ostatniej walce słono za to zapłacił.