W miniony piątek, Michael Hunter (19-1-1) powrócił między liny po ponad rocznej przerwie i zdeklasował Shawna Laughery’ego (10-4-0), nokautując go już w czwartej odsłonie pojedynku. 32-letni zawodnik wagi ciężkiej (heavyweight) aspiruje jednak do walk z największymi nazwiskami i po raz kolejny już wspomina nazwisko DIlliana Whyte’a (27-2-0), z którym bardzo chciałby się zmierzyć, udowadniając tym swoją pięściarską wartość.

  • Chciałbym walczyć z Dillianem Whyte’m. Mówią, że jestem boogeymanem (z angielskiego: wyimaginowany upiór, “stworzony” do straszenia dzieci w celu dobrego wychowania, przp. red.). Chyba przechytrzyłem boogeymana. – zażartował Hunter, po czym dodał: Wezwałem Dilliana Whyte’a, zaproponowałem nawet, że stoczę swoją kolejną walkę niebawem. Walczyłem remisując z Alexandrem Povetkinem, a on został znokautowany przez Povetkina. Chcę jako następny walczyć z Whyte’m, ale tak naprawdę każdy może dostać taką walkę. – powiedział Hunter.

32-latek z Kalifornii ponad rok temu walczył z Alexandrem Povetkinem (36-2-1) na gali w Arabii Saudyjskiej, podczas gdy główną atrakcją wieczoru był pojedynek pomiędzy ówczesnym mistrzem świata kategorii ciężkiej, Andy’m Ruizem Jr (33-2-0), a Anthony’m Joshua (24-1-0). Hunter prezentował się bardzo dobrze na tle rosyjskiego weterana, a sędziowie po dziesięciorundowym pojedynku, orzekli remis. Według wielu, Hunter był lepszy w tym pojedynku i to on zasłużył wówczas na zwycięstwo. Povetkin z kolei podczas sierpniowej walki z Whyte’m dwukrotnie był liczony i przegrywał na punkty, ale w piątej rundzie wykazał się doświadczeniem oraz sprytem i potężnym lewym podbródkowym zakończył walkę, bardzo ciężko nokautując Whyte’a, odbierając mu tym samym tymczasowy tytuł WBC królewskiej dywizji.

Hunter jest obecnie wolnym agentem. W lipcu jego współpraca z Matchroom Boxing dobiegła końca, a obie strony nie przedłużyły umowy. Hunter twierdzi, że wpływ na taką decyzję miał fakt, że szef grupy, Eddie Hearn nie traktował go poważnie i nie wiązał z nim żadnej przyszłości. Amerykanin był w cieniu innych pięściarzy, co ewidentnie mu nie odpowiadało. Swoją jedyną porażkę, Hunter zaliczył startując jeszcze w wadze junior ciężkiej (cruiserweight), kiedy to w walce o tytuł mistrza świata federacji WBO, przegrał z Oleksandrem Usykiem (18-0-0), a następnie przeniósł się do kategorii ciężkiej, udowadniając, że aspiracje ma bardzo wysokie.