Podczas sobotniej gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), organizowanej przez Matchroom Boxing we współpracy z Top Rank, kibice w hali Fontainebleau oraz widzowie przed ekranami byli świadkami niezwykle wyrównanego i intensywnego pojedynku o mistrzostwo świata IBF w wadze lekkiej (lightweight). Od pierwszego gongu było widać, że ani Raymond Muratalla, ani Andy Cruz nie zamierzają rzucać się na siebie bez przygotowania, a tempo walki budowane jest metodycznie i z dużą dozą szacunku do umiejętności przeciwnika. Muratalla zaczął z nieco większą presją, jednak pierwsze minuty upłynęły pod znakiem spokojnego badania dystansu, w którym Cruz bazował na szybkim prawym prostym, a mistrz odpowiadał kontrolującym lewym. Już wtedy uwagę zwracała szybkość rąk Kubańczyka, która robiła wyraźne wrażenie.

Z każdą kolejną minutą Muratalla podkręcał tempo i coraz częściej realizował założenia z narożnika, wywierając presję oraz łącząc ciosy w kombinacjach. Cruz nie pozostawał dłużny i odpowiadał czystymi uderzeniami, a w drugiej fazie walki kibice oglądali pierwsze prawdziwe wymiany, w których żaden z pięściarzy nie cofał ręki. Pojedynek nabierał coraz wiekszego tempa, a intensywność rosła z każdą akcją.

W dalszym przebiegu starcia obaj zawodnicy swobodnie przechodzili z dystansu do półdystansu, unikając klinczu i stawiając na ofensywny boks. Walka była płynna, szybka i techniczna, dokładnie taka, jakiej oczekiwali kibice. Muratalla konsekwentnie próbował trafiać na korpus, natomiast Cruz imponował pracą nóg i coraz częściej wykorzystywał lewy prosty, który pozwalał mu punktować i utrzymywać rytm.

Z każdą kolejną minutą tempo nie słabło, a obaj pięściarze prezentowali znakomite przygotowanie kondycyjne. Muratalla regularnie spychał rywala do defensywy i szukał okazji do ataków na tułów, z kolei Cruz odpowiadał kontrami i starał się utrzymać walkę w środku ringu. Pojedynek pozostawał niezwykle wyrównany, a różnice punktowe były minimalne.

W drugiej połowie walki Muratalla coraz częściej zaznaczał swoją obecność mocnymi uderzeniami na korpus, z którymi Cruz nie zawsze potrafił sobie poradzić. Kubańczyk potrafił jednak odpowiadać precyzyjnymi seriami i kilkukrotnie trafił mistrza bardzo czysto, pokazując, że nie zamierza boksować bez walki. Tempo ani na moment nie spadało, a obaj zawodnicy wyglądali tak, jakby wchodzili dopiero w środkową fazę pojedynku.

W końcowych minutach Muratalla nadal naciskał, szukając rozstrzygających akcji, podczas gdy Cruz odpowiadał swoją techniką i szybkością. Wymiany były coraz ostrzejsze, ale wciąż czyste, a poziom sportowy walki pozostawał bardzo wysoki. W ostatnich fragmentach starcia to mistrz sprawiał wrażenie zawodnika bardziej aktywnego i to on wywierał większą presję, starając się zamknąć pojedynek mocnym akcentem.

Ostatecznie po dwunastu rundach niezwykle wyrównanej i intensywnej rywalizacji sędziowie wskazali zwycięstwo Raymonda Muratalli decyzją większościową. Jeden z arbitrów wypunktował remis 114–114, Steve Weisfeld wskazał wygraną mistrza 116–112, natomiast karta Tima Cheathama, na której widniał wynik 118–110, wywołała spore kontrowersje i w żaden sposób nie oddawała przebiegu tak zaciętego pojedynku.

Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny

Kontakt: boxingzone2020@gmail.com