Po tym jak w drugiej połowie lutego, Oscar Valdez (29-0-0) zdobył tytuł mistrza świata WBC, kategorii super piórkowej (super featherweight), ambitny Meksykanin szuka kolejnych wielkich wyzwań. W swojej ostatniej walce zdemolował on faworyzowanego Miguela Berchelta (37-2-0), kilkukrotnie posyłając go na deski, by zakończyć ostatecznie walkę przez nokaut w dziesiątej rundzie i odebrać mu tytuł.
Ostatnim czasem sporo mówiło się o tym, że kolejnym rywalem Valdeza, może być Shakur Stevenson (15-0-0), który w zeszłym roku zdecydował się awansować dywizję wyżej, po tym jak zdobył wakujący tytuł mistrza świata WBO, kategorii piórkowej (featherweight). Zarówno Valdez, jak i Stevenson świadczą swoje usługi dla grupy promotorskiej Top Rank, więc ich pojedynek jest jak najbardziej do zrealizowania. 30-letni Meksykanin, oprócz walki ze Stevensonem, jest również zainteresowany walką z Vasiliy’em Lomachenko (14-2-0), który startuje na ten moment w dywizji lekkiej (lightweight).
– Na koniec walka jest tym, co później stawiamy do jedzenia na stole dla naszych rodzin. Chcemy większych i lepszych walk. Bardzo chciałbym walczyć z Lomachenko, lub Gervontą Davisem, czy ze zwycięzcą walki Carl Frampton vs Jamel Herring. To walki, w których więcej płacą i chciałbym takie walki toczyć. To także walki, które chcą zobaczyć kibice. – mówi Valdez.
Meksykanin nie chce unikać wyzwań i jest gotowy do pojedynków z najlepszymi. Jego ostatnia walka z Bercheltem zdecydowanie pokazała, że należy on do najściślejszej czołówki kategorii nie tylko super piórkowej, ale także sąsiadujących dywizji.
– Nie chcę walczyć tylko o pieniądze, bo później zostanę skrytykowany o to, że nie walczę z najlepszymi oraz ich unikam. Nie boję się walczyć z nikim, ale chcę walczyć o pieniądze, ponieważ tak jak mówiłem: ostatecznie to właśnie zapewnia jedzenie na stół dla mojej rodziny. – powiedział Valdez.
źródło wypowiedzi: boxingscene