Gdy wydawało się, że w tym roku nic już nas nie zaskoczy, w minioną sobotę na gali w Uncasville doszło do kolejnej, niezwykle kontrowersyjnej decyzji. Walczący tymczasowy tytuł federacji WBC, kategorii koguciej (bantamweight), Emmanuel Rodriguez (19-2-0) przegrał z Reymartem Gaballo (24-0-0) niezrozumiałą decyzją sędziów. Niemalże w oczach każdego, to właśnie Rodriguez zdecydowanie przeważał w sobotnim pojedynku, ale koniec końców dwóch sędziów stwierdziło, że to Gaballo był lepszy. Obóz Portorykańczyka zamierza odwołać się od niezrozumiałej decyzji.
- To była dobra walka, ale całkowicie szczerze: nie ma mowy, żeby wygrał więcej niż trzy rundy. Spójrzcie na walkę, a zobaczycie, że gdy on zadaje jeden cios, ja zadaję dwa. Zamierzamy odwołać się od tej decyzji. Wszyscy wiedzą, że wygraliśmy tę walkę. To jest bardzo złe dla boksu. Nie możemy przyjąć tej decyzji wiedząc, że wygraliśmy. Pokonaliśmy go na dystansie dwunastu rund. Nigdy nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Wygrałem walkę i odwołamy się od tego. – powiedział portorykański pięściarz dla boxingscene.
Nie ma wątpliwości, że Rodriguez był w tej walce zdecydowanie lepszy od swojego rywala. Z 372 wyprowadzonych ciosów, 28-latek trafił 109 razy co daje mu skuteczność na poziomie 29%, przy 520 ciocach Gaballo, z których celnie trafił 93, co daje 18% skuteczności. Gaballo był zdecydowanie słabszy szczególnie w pierwszej połowie walki. Ciężko na ten moment stwierdzić, jak do odwołania ustosunkuje się Komisja Sportowa Stanu Connecticut. Wydaje się, że petycja ze strony Rodrigueza nie przyniesie oczekiwanych skutków, jednakże być może pozwoli na bezpośredni rewanż między dwoma pięściarzami. Przypomnijmy, że stawką sobotniego pojedynku był nie tylko tymczasowy tytuł WBC, ale walka miała także status eliminatora do walki z pełnoprawnym mistrzem WBC kategorii koguciej, Nordine’m Oubaali (17-0-0). Co ciekawe, w sobotę podczas walki wieczoru zmierzyć się mieli Nonito Donaire (40-6-0) właśnie z Oubaali, ale obaj pozytywnie przeszli test na covid-19, w związku z czym znajdujący się na karcie Rodriguez i Caballo (obaj mieli innych rywali) zostali zestawieni ze sobą w walce eliminacyjnej.
Warto zaznaczyć, że niewiele ponad miesiąc temu na gali w Las Vegas, doszło do nieco innej, choć niezwykle kontrowersyjnej i niewytłumaczalnej decyzji. Walczący wówczas o pas WBA kategorii super muszej (super flyweight), Andrew Moloney (21-1-0) przez dwie rundy nieustannie atakował Joshuę Franco (17-1-2), po czym sędzia ringowy stwierdził, że musi zakończyć pojedynek ze względu na kontuzję oka, na które Franco kompletnie nic nie widział. Sytuacja byłaby o tyle zrozumiała, gdyby uznał on zwycięstwo Moloney’a, jednakże tak się nie stało, a sędziujący Russell Mora stwierdził, że kontuzja Franco spowodowana była zderzeniami głów obu pięściarzy, po czym uznał on walkę za nieodbytą. Co ciekawe, komisja sędziowska oglądając powtórki, analizowała sześciominutową walkę blisko pół godziny, przyznając na koniec rację sędziemiu ringowemu, mimo, że ani jedno nagranie nie pokazało, aby Moloney i Franco zderzyli się głowami. Widać było natomiast, jak Australijczyk notorycznie atakuje Franco powodując kontuzję jego oka. Nie można nie zwrócić uwagi na panujący problem niesprawiedliwości w boksie na najwyższym poziomie. Nie od dziś wiadomo, że boks (prawie jak każdy inny sport) rządzi się w połowie, lub nawet więcej polityką, niż samym sportem, ale przez takie decyzje, cierpi cała dyscyplina, bo z pewnością można przymknąć oko na wiele niedoskonałości, jednakże w takich przypadkach jak te wyżej wymienione, boks przestaje być przez wielu traktowany poważnie.