Podczas piątkowej gali w Hollywood na Florydzie, Daniel Jacobs (37-3-0) pokonał w walce wieczoru niejednogłośnią decyzją sędziów, Gabriela Rosado (25-13-1), przybliżając się tym samym do walki o mistrzostwo świata wagi super średniej (super middleweight). Walka była niezwykle wyrównana, według wielu fachowców nawet delikatnie w stronę Rosado, który nie krył po walce swojego rozgoryczenia.

– Myślałem, że wygrałem tę walkę. To znaczy, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że ją już wygrałem. Dałem Jacobsowi prawdziwą lekcję boksu. Pokazałem ludziom, że potrafię boksować. Ten facet walczył z Golovkinem, walczył także z Canelo. Dla mnie to wyglądało jak łatwa walka. Myślałem, że to tak wyglądało… Dobrze czułem się w ringu, uderzałem w górę i w dół. Dostawał sporo mocnych prawych. Byłem zwinny i dobrze się poruszałem wtedy kiedy było trzeba. Kiedy przyszedł czas na wymianę, on tego nie chciał i klinczował. – mówi Rosado.

Pomimo niezbyt imponującego recordu, z trzynastoma porażkami na koncie, Rosado udowodnił walką z Jacobsem, że wciąż jest bardzo niebezpiecznym pięściarzem, który potrafi rywalizować na najwyższym poziomie jak równy z równym. Początkowo, podczas werdyktu, anonser ringowy Jeremiah Gallegos pomylił się i ogłosił zwycięstwo Rosado, który cieszyć się mógł jedynie przez kilka sekund. Chwilę później skorektował on decyzję, ogłaszając oficjalnie zwycięstwo Jacobsa. Doświadczony pięściarz trenujący u boku Freddiego Roacha nie wie na ten moment jaka będzie jego pięściarska przyszłość.

– Nie wiem, jestem już weteranem i po prostu nie wiem. Nie wiem dlaczego podjęli taką decyzję. Czułem, że to wyboksowałem. Ja i trener mieliśmy dobry plan na tę walkę. Moje ciosy na dół i na górę pracowały tak jak założyliśmy, podobnie jak prawa ręka. Szedłem na korpus i naciskałem wtedy kiedy musiałem. – powiedział Rosado.