Po walce z agresywnym rodzajem raka zmarł wybitny trener Tommy Brooks. Pracował z takimi znakomitymi postaciami jak z Evanderem Holyfieldem (czterokrotny czempion globu w kat. ciężkiej) oraz żywą legendą jakim jest również były mistrz “Żelazny” Mike Tyson.
Śmierć Brooksa potwierdził znany promotor bokserski Lou DiBella. Zanim zaczął stawać w narożnikach, Brooks sam rywalizował jako pięściarz. Finałowy rekord jego wynosił 7 zwycięstw przy trzech porażkach. Jako amator w USA wygrał mistrzostwo Stanów Zjednoczonych. Lecz o wiele bardziej znany był i pozostaje z trenowania zawodowców. Brooks również współpracował z naszym Pawłem Wolakiem podczas “Wściekłego Byka” meczów bokserskich na wschodnim wybrzeżu Ameryki. Tysonowi Brooks pomagał w latach 2000.
W październiku 2000 r. prowadził Tysona przed walką z Andrzejem Gołotą. Pojedynek okrzyknięty “Showdown in Motown” sprawił, że wielu obserwatorów nie mogło wyjść z podziwu. Po zejściu z ringu Andrzeja, wielu ludzi nie zostawiło suchej nikti na Gołocie w formie komentarzy. Lecz Tommy Brooks w wypowiedzi po walce bronił Dumę Polski, mówiąc, że nie sądzi iż Andrzej jest tchórzem. Przy Tysonie Brooks był aż do porażki przez nokaut tego pierwszego z rąk Lennoxa Lewis w 2002 r.
Tommy Brooks również wspracował z innymi legendami – Braćmi Kliczko – którzy są wymieniani jako najlepsi z najlepszych w dziejach wagi ciężkiej. Brooks jest członkiem bokserskiej Galerii Sławy stanu New Jersey (USA). Do tego wspaniałego grona dołączył wiele lat później m.in. Tomek Adamek. A Brooks trenował jeszcze Shauna George’a – pogromcę Chrisa Byrda i obecnego opiekuna Damiana Knyby – oraz ciężkich tj. barwnego Afrykanina Courage’a Tshabalalę czy “Nigeryjskiego Koszmara” Samuela Petera.
Spoczywaj w pokoju, Tommy; niech Ci ziemia lekką będzie.