Już za dwa i pół tygodnia, mistrz świata federacji WBO, kategorii średniej (middleweight), Demetrius Andrade (29-0-0) powróci między liny po blisko piętnastomiesięcznej przerwie, w walce z Liamem Williamsem (23-2-1). Amerykanin oświadczył, że po tym pojedynku przenosi się dywizję wyżej, do kategorii super średniej (super middleweight), choć jeszcze wcześniej byłby otwarty na walkę unifikacyjną z obecnym mistrzem IBF, Gennadiy’em Golovkinem (41-1-1).
– Myślę, że trzeba by było zachęcić go pieniędzmi. On już pokazuje, że on tego nie chce. Czeka na trzecią walkę z Canelo. Będzie nadal walczył z dobrymi chłopakami, ale nie z tymi elitarnymi. Czy to z powodu pieniędzy? Nie wiem. – mówi Andrade.
Golovkin początkiem kwietnia skończy trzydzieści dziewięć lat i niewątpliwie czeka na jeszcze jedną wielką walkę, bo wiele takich z pewnością w przyszłości już mieć nie będzie. W swoim ostatnim pojedynku, Kazach bez problemu uporał się z Kamilem Szeremetą (21-1-0), nokautując go w siódmej rundzie, w swojej pierwszej bezpośredniej obronie tytułu IBF.
– Niedawno wyszedł do ringu w swojej obowiązkowej obronie, więc on chce walczyć i będzie walczył. Teraz jest coś w stylu: walka z Andrade to już coś więcej. A jeśli odmówi, to jaki może być powód? Jeśli Canelo jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe, dlaczego nie chcesz walczyć z Andrade i go pokonać sprawiając przy tym, że walka z Alvarezem się wydarzy? – powiedział Andrade.
źródło wypowiedzi: boxingscene