Według promotora Franka Warrena z Queensberry, grupy promotującej Mosesa Itaumę, pięściarz ten będzie miał swój debiut na amerykańskiej ziemi w ostatnim kwartale bieżącego roku – tego listopada bądź grudnia. Itaumy rekord wynosi 14 zywcięstw bez porażki (z dwunastoma nokautami).
Z doniesień wynika że nadzieja wagi ciężkiej stoczy dwa pojedynki w tym roku, pierwszy latem w Londynie, a drugi za oceanem właśnie w Stanach Zjednoczonych. Nazwisk rywali jeszcze nie poznano, ale wsp. Warren dodał, że jedna z dwóch walk będzie o kamienie milowe – mistrzostwo świata! To kawał deklaracji oraz bardzo wysokie aspiracje dotyczące zaledwie 21-letniego zawodowca, choć wielce utalentowanego, ale nie takie rzeczy w sporcie widzieliśmy. A jako, że epoka zdolnych jak Usyka, Fury’ego, Joshuy i tym podobnie powoli zacznie dobiegać końca, wcale długo nie będziemy musieli czekać jak następna fala elitarnych ciężkich uderzy. Do nich na pewno będzie należał jeszcze Jałołow. Może Torrez. Na pewno kilku innych. Miejmy nadzieję, że również nasz reprezentant Damian Knyba.
W tę sobotę o mistrzostwo federacji WBO zawalczą inni reprezentanci Wielkiej Brytanii – Daniel Dubois i Fabio Wardley – i całkiem możliwe, że po zakończeniu tego boju owa federacja wyznaczy właśńie młodego Brytyjczyka Itaumę jako obowiązkowego pretendenta. Oznaczłoby to że zmierzy się ze zwycięzcą sobotniego starcia. Więc Moses może o tytuł mistrzowski boksować już latem, a jeśli wygra (do wszystkiego daleko – wiadomo), to zimą może przylecieć do USA aby bronić tytuł. Ale krok po kroku, najpierw trzeba wygrać, a później układać sobie wszystko. Czas pokaże. Za niedługo.