Oficjalnie ogłoszona na 21 lutego w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) walka pomiędzy Mario Barriosem (29-2-2) a Ryanem Garcią (24-2-0) budzi duże zainteresowanie, ale jednocześnie uwydatnia słabości obu zawodników, które szczególnie mocno uwidoczniły się w ich ostatnich pojedynkach. Zarówno mistrz, jak i pretendent przystępują do tego starcia z poważnymi pytaniami dotyczącymi bieżącej formy.

Mario Barrios od wielu miesięcy pozostaje pod rosnącą presją, a jego pozycja mistrza WBC w wadze półśredniej (welterweight) już od momentu jej zdobycia była szeroko kwestionowana. Tytuł trafił do niego dopiero wtedy, gdy Terence Crawford (42-0-0) przeniósł się do kategorii super półśredniej (super welterweight), pozostawiając pas wakującym. Barrios, posiadający wówczas tymczasową wersję tytułu, został automatycznie uznany za pełnoprawnego mistrza, nie pokonując przy tym żadnego czempiona. Do dziś nie udało mu się tego statusu potwierdzić.

W pierwszej obronie pasa Barrios zanotował remis z Abelem Ramosem (28-6-3), prezentując się wyjątkowo przeciętnie. Ramos, darzony szacunkiem za solidność, ale od lat klasyfikowany jako solidny zawodnik bez przysłowiowego błysku, nie powinien stwarzać mistrzowi problemów na tym poziomie. Tymczasem Barrios boksował jednostajnie, bez wyrazistego tempa, bez kreatywności i bez elementu zaskoczenia. W wielu rundach wyglądał defensywnie i wycofany, co tylko pogłębiło dyskusję, czy rzeczywiście zasługuje na status mistrza.

Jeszcze większe wątpliwości wywołała jego kolejna walka – remis z blisko 48-letnim Mannym Pacquiao (62-8-3), który wracał do zawodowego ringu po czteroletniej przerwie. Pacquiao, mimo tak długiej absencji i wieku niemal niespotykanego na poziomie mistrzowskim, był w stanie momentami narzucać tempo, trafiać seriami i odbierać mistrzowi rundy. Barrios nie potrafił wykorzystać swojej młodości, świeżości ani fizycznych atutów. Zamiast dominacji i pewnego zwycięstwa na tle legendy, która realnie nie powinna już rywalizować na najwyższym poziomie, pojawiła się kolejna, bardzo poważna rysa na wizerunku mistrza WBC.

Ryan Garcia również nie ma za sobą udanego występu. W swojej ostatniej walce przegrał do jednej szczęki z Rolando „Rollym” Romero (17-2-0), co było jedną z największych sensacji w minionym roku. Garcia wszedł do ringu jako wyraźny faworyt, ale jego boks kompletnie się rozsypał. Chaos w poruszaniu, brak kontroli dystansu, słaba praca nóg i liczne błędy w defensywie sprawiły, że Romero punktował go praktycznie bez odpowiedzi. Porażka mocno nadszarpnęła jego reputację i postawiła pod znakiem zapytania jego gotowość do walk na najwyższym poziomie.

W tym kontekście nadchodzące starcie Barrios vs. Garcia staje się pojedynkiem dwóch zawodników, którzy znajdują się na zakręcie swoich karier, ale mimo to walka toczyć się będzie o wielką stawkę, jaką jest tytuł mistrza świata orgranizacji WBC, wagi średniej. Mistrz nie zdołał zwyciężyć żadnej walki od momentu uzyskania pełnoprawnego tytułu, a jego dwa remisy z rzędu, w tym jeden z Pacquiao wracającym po wieloletniej przerwie, sprawiły, że coraz częściej wymieniany jest w gronie najsłabszych czempionów w zawodowym boksie. Z kolei Garcia, mimo gigantycznego potencjału medialnego i sportowego, przystępuje do tej walki po jednej z najbardziej dotkliwych i zawstydzających porażek w karierze.

Pojedynek ogłoszony na 21 lutego będzie więc nie tylko walką o pas WBC w wadze półśredniej, ale również testem prawdziwej wartości sportowej obu zawodników. Dla Barriosa może to być ostatnia okazja, aby udowodnić, że zasługuje na miano mistrza. Dla Garcii: szansa na zdobycie pierwszego pełnoprawnego tytułu i odbudowanie pozycji po mocnym ciosie wizerunkowym. W obecnych okolicznościach trudno jednak mówić o zdecydowanym faworycie, bo obaj pięściarze wchodzą do T-Mobile Areny po występach, które mocno podważyły ich sportową wiarygodność.

Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny

Kontakt: boxingzone2020@gmail.com