Podczas sobotniego wieczoru na gali w Carson (Kalifornia, Stany Zjednoczone), Brandon Figueroa (22-0-1) wygrał przed czasem z Luisem Nery’m (31-1-0) odbierając mu tym samym tytuł mistrza świata federacji WBC, kategorii super koguciej (super bantamweight). 24-letni Amerykanin nie był stawiany przed pojedynkiem w roli faworyta, ale wzorowo wywiązał się ze swojego obowiązku i po bardzo wyrównanej walce, ostatecznie znokautował Nery’ego w siódmej rundzie trafiając go lewym sierpowym na korpus. Meksykanin był jeszcze liczony przez sędziego ringowego Thomasa Taylora, jednakże pięściarz nie nadawał się już do dalszej rywalizacji.

Wiem, że wszyscy we mnie wątpili. To wszystko ciężka praca. Długo czekaliśmy na tę walkę. Wiedzieliśmy, że aby dostać wrześniową walkę, musimy przebrnąć przez pojedynek z Nery’m. – powiedział po walce Figueroa. 

Już przed walką obu pięściarzy otwarcie mówiono, że zwycięzca zmierzy się w swoim kolejnym pojedynku ze Stephenem Fultonem (19-0-0) – mistrzem WBO kategorii super koguciej. Walka unifikacyjna o trzy tytuły (Figueroa oprócz zdobytego wczorajszej nocy pasa WBC, posiada również pas WBA “Regular”) zapowiada się niezwykle emocjonująco: dwóch młodych, głodnych sukcesów niepokonanych na zawodowych ringach pięściarzy, spotka się ze sobą 11 września w Stanach Zjednoczonych, choć dokładnej lokalizacji jeszcze nie znamy. Walka została oficjalnie ogłoszona zaraz po pojedynku Figueroa vs Nery. 

Wyobrażałem sobie, że pokonam Luisa Nery’ego i później zmierzę się ze Stephenem Fultonem. Wiem, że przyniesie on wszystko do ringu. Oznacza to, że znów muszę przygotować się na sto dziesięć procent, tak jak zrobiliśmy to na tę walkę z Nery’m. Zamierzamy dać fanom niezłe show! – powiedział Figueroa.