Tyson Fury (36-2-1) i Anthony Joshua (30-4-0) po raz pierwszy stanęli naprzeciw siebie jako oficjalni rywale przed długo wyczekiwaną walką dwóch byłych mistrzów świata w wadze ciężkiej (heavyweight). W środę w Londynie (Anglia) odbyła się konferencja prasowa inaugurująca promocję pojedynku, do którego dojdzie 11 grudnia na Principality Stadium w Cardiff.
Na tę walkę brytyjski boks czekał praktycznie od dekady. Fury i Joshua przez lata byli zestawiani ze sobą przez kibiców, media i promotorów, jednak kolejne próby doprowadzenia do pojedynku kończyły się fiaskiem. Tym razem wszystko jest już podpisane i oficjalne, a środowa konferencja była pierwszym momentem, kiedy obaj spotkali się publicznie jako przyszli przeciwnicy. Atmosfera była momentami zaczepna, momentami bardzo spokojna, a nawet pełna wzajemnego szacunku. Fury od początku starał się przejąć kontrolę nad konferencją. Nie ukrywał, jak wysoko ocenia skalę tego wydarzenia i samą rangę rywalizacji z Joshuą.
– Myślę, że to największa walka, jaka kiedykolwiek mogłaby się odbyć. – powiedział Fury.
“Gypsy King” szybko wrócił też do tematu negocjacji oraz wieloletnich dyskusji dotyczących tego, który z nich powinien być traktowany jako większe nazwisko. Fury przekonywał, że cała historia prowadziła właśnie do tego pojedynku i że niezależnie od sporów dotyczących kolejności nazwisk czy statusu strony A i B, to właśnie on uważa siebie za najważniejszą postać całego przedsięwzięcia.
– Kiedy patrzę za siebie, widzę tylko jedną opcję: Fury vs Joshua — mówił.
Joshua zdradził z kolei, że kwestia kolejności nazwisk rzeczywiście była jednym z tematów rozmów przed podpisaniem kontraktu.
– Dostałem telefon i usłyszałem: ‘Czy masz coś przeciwko, żeby nazwisko Fury było pierwsze? – powiedział z kolei Joshua.
Fury natychmiast wykorzystał to do kolejnej zaczepki.
– Za kulisami płakaliście o stronę A i stronę B. Próbowaliście wszystkiego, żeby wyjść z tej walki. Teraz was wyjaśniłem.
Choć słowne przepychanki były nieuniknione, dużo ciekawsze były wypowiedzi dotyczące samego pojedynku. Fury zapowiedział, że nie interesuje go ostrożne punktowanie rywala ani walka prowadzona wyłącznie na dystans. Według jego zapowiedzi zamierza od pierwszych minut narzucić presję i szukać skończenia.
– Wyjdę i go rozwalę. Nie będę uciekał ani boksował. Będę się bił! Z tego, co widzę, trafię go. A kiedy trafię, będzie po wszystkim.
Joshua nie sprawiał wrażenia szczególnie przejętego tymi deklaracjami. Wręcz przeciwnie, bo przekonywał, że właśnie takiego nastawienia spodziewa się po Fury’m i że mocne słowa rywala są dla niego dodatkową motywacją.
– Właśnie takiej energii chcemy. Nie spodziewałbym się po nim niczego innego niż zapowiedzi, że mnie znokautuje. To będzie mnie napędzało do biegania, sparingów i robienia dodatkowych rund na sali.
Jednym z lżejszych momentów konferencji była wymiana zdań dotycząca wyglądu obu zawodników. Fury tradycyjnie obrócił część wypowiedzi przeciwko samemu sobie, a następnie szybko wykorzystał ją do wbicia szpilki przeciwnikowi.
– Jestem łysy, gruby, brodaty, brzydki, wolny i to wszystko się zgadza. Ale wykonuję robotę. Ten facet wygląda, jakby był wykuty z marmuru. Ale kiedy dostaje w szczękę, przewraca się. On jest zbudowany jak Adonis, ja jak blancmange.
Joshua reagował na zaczepki spokojnie, część z nich przyjmując nawt z uśmiechem. W jego wypowiedziach znacznie częściej przewijał się temat znaczenia walki dla brytyjskiego boksu oraz tego, jak długo kibice czekali na bezpośrednie starcie dwóch największych nazwisk swojej generacji w wadze ciężkiej.
– To zapiera dech w piersiach. Jestem naprawdę wdzięczny, że możemy sprowadzić tę walkę do Wielkiej Brytanii. Ludzie w pubach naprawdę kłócili się o to, kto z nas wygra. Rodziny potrafiły się o to spierać. Zainspirujemy to pokolenie i następne. Wypełniam swoje przeznaczenie.
Podczas konferencji powrócił także temat dawnego sparingu obu zawodników, do którego doszło wiele lat temu, jeszcze zanim Joshua został zawodowym mistrzem świata. Przez lata powstało kilka różnych wersji tego, co wydarzyło się wtedy na sali, a sam epizod urósł do rangi części ich wspólnej historii. Wspomniano również anegdotę dotyczącą zegarka Rolex, który Fury miał kiedyś obiecać Joshuie za udany sparing.
Co ciekawe, Fury nie ograniczał się wyłącznie do prowokacji. W kilku momentach konferencji otwarcie doceniał osiągnięcia Joshuy i jego znaczenie dla brytyjskiego boksu. Podkreślał, że rywal przez lata znajdował się na absolutnym szczycie, walczył o największe tytuły i pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowców w Wielkiej Brytanii. Mimo wszystkich wcześniejszych uszczypliwości widać było, że między nimi istnieje również pewien poziom wzajemnego respektu, a jednym z ciekawszych wątków przygotowań Joshuy pozostaje jego kontakt z Peterem Fury’m, byłym trenerem i wujkiem Tysona, który prowadził “Gypsy Kinga” między innymi podczas zwycięskiej walki z Wladimirem Klitschko.
– Rozmawiam z Peterem Fury’m. Jest gotowy mi pomóc. – powiedział Joshua. I nie chodzi o Fury’ego. Chodzi o mój trening i o to, jak mogę podejść do tej walki.
Joshua nadal będzie przygotowywany przez Bena Davisona, który również w przeszłości pracował z Tysonem Fury’m. Joshua przyznał, że chce wykorzystać doświadczenie ludzi, którzy dobrze znają styl przyszłego rywala, ale jednocześnie nie zamierza całkowicie podporządkowywać przygotowań analizie Fury’ego.
– Muszę przejąć kontrolę nad moją walką z Furym, ale jednocześnie wykorzystać ich doświadczenie. Wierzę, że przybliżą mnie do zadania idealnego ciosu, który położy Fury’ego na deski.
Podczas spotkania Joshua poprosił także zgromadzonych o minutę ciszy dla osób, które stracił w ostatnich miesiącach. Publiczność uszanowała jego prośbę, a był to jeden z najbardziej poważnych momentów całego wydarzenia. Na konferencji pojawił się również Turki Alalshikh, który odniósł się do kulis organizacyjnych. Przyznał, że początkowo zależało mu na zorganizowaniu pojedynku na Wembley, jednak kwestie dotyczące godzin zakończenia imprezy oraz logistyki miały ostatecznie sprawić, że wybór padł na Principality Stadium w Cardiff.
– Chciałem tej walki na Wembley. Londyn nie pozwoliłby mi mieć stadionu do drugiej w nocyz. Mam jedną rzecz dla Hollywood: dajcie mu rolę Jamesa Bonda, bo jest teraz wolna. – żartował Alalshikh.
Sporym tematem wokół wydarzenia pozostawała również nieobecność Dany White’a. W ostatnich dniach jego potencjalna rola przy promocji walki była przedmiotem publicznego sporu z Eddie’m Hearnem. Kiedy nazwisko szefa UFC padło podczas konferencji, część kibiców odpowiedziała buczeniem. Hearn po wydarzeniu przekonywał natomiast, że White nie będzie oficjalnym promotorem pojedynku i że za organizację odpowiadać będą między innymi Sela, Matchroom, Anthony Joshua, Gold Star oraz Queensberry.
Najważniejszym momentem wieczoru był jednak pierwszy oficjalny face-off Fury’ego i Joshuy. Po latach zapowiedzi, odwołanych planów i wzajemnych komentarzy obaj wreszcie stanęli naprzeciw siebie jako zawodnicy zakontraktowani do walki. Nie doszło do przepychanek ani agresywnych zachowań. Obaj długo patrzyli sobie w oczy, wymienili kilka zdań, a całość zakończyła się uśmiechami. Fury na koniec rzucił jeszcze propozycję dotyczącą tego, co może wydarzyć się już po wszystkim.
– Mam nadzieję, że po wszystkim wypijemy razem Guinnessa.
Joshua odpowiedział krótko:
– Nie wiem, czy mogę ci ufać.
Do pojedynku Tyson Fury vs. Anthony Joshua dojdzie 11 grudnia na Principality Stadium w Cardiff. Walka będzie transmitowana globalnie przez Netflix dla abonentów platformy, a pełna karta wydarzenia ma zostać ogłoszona w późniejszym terminie.
Photo Credt by: BBC
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt:
boxingzone2020@gmail.com