W środę po południu Komsja Sportowa Stanu Nevada, podała do publicznej wiadomości, że zawiesza Jarrella Millera (23-0-1) na następne dwa lata. Niepokonany Amerykanin może jednak skrócić karę o pół roku, jeśli spełni kilka warunków, w tym uda się na leczenie. Przypomnijmy, że Miller jako pięściarz nie przeszedł pierwszy raz testów antydopingowych (w 2014 roku, startując w kickboxingu miał ten sam problem) w ubiegłym roku przed czerwocwą walką z Anthony’m Joshua (23-1-0), kiedy wykryto u niego endurobol (substancja, która działa jako modulator receptorów hormonalnych) oraz hormon wzrostu. Millera zastąpił wówczas na parę tygodni przed walką Andy Ruiz Jr (33-2-0), który zszokował cały bokserski świat nokautując Joshuę w siódmej rundzie, odbierając mu tym samym tytuły mistrza świata, które stracił w rewanżu pół roku później.

MIller został po tym incydencie zdyskwalifikowany na pół roku, następnie podpisał kontrakt z Top Rank. Bob Arum mówił wówczas, że Miller ma szansę walczyć o największe trofea i wiązał z Nowojorczykiem spore nadzieje. 32-letni Amerykanin miał powrócić w pierwszej połowie lipca w walce z Jerry’m Forrestem (26-4-0), ale…po raz kolejny pozytywnie przeszedł test na obecność środków dopingujących. To był czwarty pozytywny test w organizmie Millera na przestrzeni dwunastu miesięcy. Co ciekawe, sam zainteresowany twierdzi, że nie wie jak mogło dojść do tak kuriozalnej sytuacji, dodając, że wydał tysiące dolarów z własnej kieszeni w celu wyjaśnienia sprawy. Dziś wiemy już, że długo nie zobaczymy Millera na zawodowych ringach.

źródło: The Sun