Były mistrz świata kategorii junior ciężkiej (cruiserweight), Murat Gassiev (28-1-0), wygrał w czwartkowy wieczór na gali w Moskwie z Michaelem Wallischem (22-5-0) w swojej drugiej walce w dywizji ciężkiej (heavyweight). Walka zakończyła się po czwartej rundzie, gdzie równo z gongiem, sędzia ringowy Jury Kopcev przerwał pojedynek.

U Gassieva widać było ewidentnie tzw. “rdzę”. Przypomnijmy, że od przegranej walki z Oleksandrem Usykiem (18-0-0) o wszystkie pasy kategorii junior ciężkiej dokładnie trzy lata temu, Rosjanin pojawił się dopiero drugi raz między linami. Powodów jego absencji było kilka, m.in problemem promotorskie oraz kontuzje. Gassiev zaczął bardzo pasywnie i stopniowo się “rozgrzewał”, nie wyprowadzając w dużym stopniu celnych uderzeń. Z rundy na rundę było jednak coraz lepiej, aż w czwartej odsłonie 28-latek powalił na deski swojego przeciwnika, który po liczeniu był gotowy do dalszej rywalizacji.

Gassiev długo się nie zastanawiał i ruszył na Wallischa, uderzając zarówno na korpus jak i na głowę niemieckiego zawodnika. Razem z gongiem kończącym czwartą rundę, sędzia przerwał pojedynek po uderzeniach Rosjanina, z czego ewidentnie nie był zadowolony niemiecki narożnik. Murat Gassiev wygrywa swoją drugą walkę w kategorii ciężkiej, w której niewątpliwie już za jakiś czas będzie chciał się zadomowić.