W ubiegłą sobotę na gali w Las Vegas, Josh Taylor (18-0-0) pokonał na punkty Jose Ramireza (26-1-0) zdobywając tym samym wszystkie cztery mistrzowskie pasy kategorii super lekkiej (super lightweight), będąc tym samym pierwszym Szkotem, który zunifikował wszystkie tytuły w boksie zawodowym. Taylor zapowiadał wcześniej, że gdy wygra pojedynek z Ramirezem nie pozostanie mu nic innego, jak tylko awansować kategorię wagową wyżej do dywizji półśredniej (welterweight) i tam kontynuować swoją karierę. Obecny mistrz świata WBO, WBA oraz IBF kategorii lekkiej (lightweight), Teofimo Lopez (16-0-0) po ubiegłorocznym zwycięstwie nad Vasiliy’em Lomachenko (14-2-0) zapowiadał, że zamierza przejść do kategorii super lekkiej i tam powalczyć z Taylorem o tytuł mistrza świata. Lopez twierdzi, że Taylor obawia się konfrontacji z nim, wobec czego rozważa przejście dywizję wyżej.
– Mówiłem o to. Zróbmy to! Taylor mówi o awansie do półśredniej, a co pomyślałem? Boją się. Wszyscy się boją. Ja tak to widzę. Oni wiedzą co się wydarzy. Jestem za szybki, za inteligentny, za ostry i za silny. On wolałby pójść do półśredniej, bo pokona wielu. Będzie szybszy na nogach i lepiej poradzi sobie w półśredniej. Ja nie jestem głupi, widzę do czego to zmierza. W końcu jednak będą musieli poczuć presję i podejdę do nich. Tak samo jak z Lomachenko. – powiedział Lopez.
Ciężko jednak odnieść się do słów Lopeza, bowiem nie słyszał on najwidoczniej (tak przynajmniej wynika z jego wypowiedzi) słów Taylora po walce z Ramirezem. Szkot oświadczył, że na ten moment jest otwarty na każdy pojedynek i w ogóle nie wspomniał o tym, że ma zamiar iść wyżej do kategorii super lekkiej (co wcale nie oznacza, że tego nie zrobi). Tymczasem Lopez po ubiegłorocznej wygranej z Lomachenko zapowiadał szybki awans kategorię wyżej, a tymczasem już 19 czerwca wystąpi w obowiązkowej obronie z ramienia federacji IBF, przeciwko George’owi Kambososowi (19-0-0), w kategorii lekkiej, w której startuje od samego początku zawodowej kariery, czyli od 2016 roku.