Meksyk, Portoryko, Kuba, Wenezuela, Argentyna i Brazylia to kraje z bokserskimi tradycjami. Co interesujące, to również kraje, które są wyjątkami wśród państw uprawiających boks w Ameryce Łacińskiej. Kostaryka, Honduras, Gwatemala, Peru, Urugwaj, Paragwaj, Boliwia, i Chile są normą jeśli chodzi o sztukę słodkiej nauki w Ameryce Łacińskiej. To znaczy, że szermierka na pięści wcale nie cieszy się wielkimi sukcesami w ośmiu ostatnich z wymienionych krajów.
Jeden z wyżej wymienionych krajów szczególnie zasługuje na wzmiankę. Może się wydawać, że Chilijczycy nie wykazali się jako naród wybitnie uzdolniony boksersko. Ten naród być może kojarzy się bardziej ze słynnym noblistą Pablo Nerudą niż z boksem. Ale umiejętności i praca wielu chilijskich pięściarzy w ringu to kolejna poezja! Być może nie wszyscy znają nazwiska poszczególnych fighterów, które niebawem będą przedstawione! Otóż przyjęło się, że pięściarze o korzeniach latynoamerykańskich nigdy, przenigdy nie poddają się w ringu. Prawdziwi ringowi wojownicy, twardziele, którzy lubią stawiać wszystko na jedną kartę. Ta reputajca pasuje do chilijskich bokserów mimo iż żaden w historii nie został oficjalnym mistrzem świata. Czternastu wspaniałych chilijczyków dostąpiło zaszczytu boksowania o mistrzostwo świata, byli nimi Stanislaus Loayza, Arturo Godoy, Benedicto Villablanca, Martin Vargas, Routier Parra, Carlos Uribe, Godfrey Stevens, Cardenio Ulloa, Alli Galvez, Bernardo Mendoza, Benito Badilla, Juvenal Ordenes, Pedro Villegas i – last but not least – Miguel Gonzalez. Fakt, nikt z nich ostatecznie nie zatriumfował, ale aż tylu pretendentów, bo 13, piechotą nie chodzą.
Podobnie jak Polska czeka na swojego pierwszego boksera z pasem mistrzowskim w wadze ciężkiej, Chile czeka na to, aby jakiś zawodowiec po triumfie wreszcie założył pas bokserskiego mistrza świata. Podobnie sprawa wygląda z rozstrzygnięciem losu bowiem Chile jak i Polska mogą mówić o pechu jeśli chodzi o liczbę mistrzów którzy zapisali się na kartach histori. Żadni Chilijczycy i tylko czterech Polaków. Problem w tym, że co najmniej jeden pięściarz z Chile powinien zostać czempionem ale podejrzana polityka wzięła górę. Natomiast Maciej Zegan i Andrzej Gołota zostali obydwaj zdaniem wielu oszukani przez sędziów. Kolejna brudna sprawa.
Były inne kraje które nie doczekały się swojego mistrza świata, nie tylko Chile, ale przed chwilą czytaliśmy o tym że Chilijczycy wydali tylu pretendentów na świat. Więc naprawdę ich bardzo szkoda. Przy okazji najbliższej mistrzowskiej walki którą normalnie potraktowalibyśmy jako neutralną, będziemy mieć raczej motywację żeby kibicować pretendentowi z Chile gdyby taki przypadkiem się pojawił. A teraz czas na przełamanie!
źródło; inf.własna