Informowaliśmy kilka godzin temu, że do planowanej na 30 stycznia rewanżowej walki pomiędzy Alexandrem Povetkinem (36-2-1) a DIllianem Whyte’m (27-2-0) nie dojdzie w zakładanym terminie. Przypomnijmy, że obaj pięściarze po sierpniowej walce, zakończonej zwycięstwem Rosjanina, mieli spotkać się ponownie już końcem listopada, aczkolwiek pozytywny test na covid-19 zrujonwał zakładane wcześniej plany, w związku z czym pojedynek został przeniesiony wstępnie na 30 stycznia. Do walki dojdzie jednak nieco później, na przełomie lutego i marca, o czym więcej mówi promotor doświadczonego Rosjanina, Andrey Ryabinsky.
- Alexander ma się dobrze, ale musi teraz spędzić czas w domu i dojść do siebie, a następnie spokojnie i bardzo ostrożnie rozpocząć treningi. W rzeczywistości miał on trudności z pokonaniem tego wirusa. – mówi Ryabinsky.
Povetkin podczas pierwszej walki z Whyte’m, końcem sierpnia na gali w Brentwood dwukrotnie był liczony w czwartej rundzie, by w następnej niesamowicie mocnym, lewym podbródkowym zakończyć marzenia Whyte’a o zwycięstwie. 41-letni Rosjanin, ku zdziwieniu wielu fachowców pojedynek wygrał oraz odebrał Jamajczykowi z angielskim paszportem pas WBC Interim, który znacznie przybliża go do walki o pełnoprawne mistrzostwo świata wagi ciężkiej (heavyweight). Promotor Povetkina uważa, że ten szczególnie powinien dbać teraz o swoje zdrowie.
- Po tym jak Alexander wyzdrowiał za pierwszym razem, przeprowadziliśmy dokładnie badania lekarskie, które wykazały, że potrzebuje on więcej czasu na pełną regenerację i musi o siebie dbać. To, kiedy dojdzie do walki z Whyte’m, będzie zależało od tego, kiedy Alexander wyzdrowieje. Myślę, że ta walka może odbyć się późną zimą, lub wcześną wiosną – w zależności od tego, kiedy lekarze na to pozwolą. Na pewno jednak ta walka nie odbędzie się 30 stycznia. – powiedział Ryabinsky.
źródło: boxingscene