W minioną sobotę podczas gali w Riyadh (Arabia Saudyjska), Deontay Wilder (43-3-1) dość niespodziewanie uległ Josephowi Parkerowi (34-3-0) przegrywając jednogłośną decyzją sędziów na dystansie dwunastu rund. Może nie sama porażka jest tutaj największą niespodzianką, ale sposób w jaki do niej doszło. Wilder od pierwszego do ostatniego gongu nie był w stanie nawiązać równej walki z Parkerem, a u jednego z sędziów przegrał wszystkie dwanaście rund. 

Kibice Wildera, jak i on sam, mogą być bardzo rozczarowani. 38-letni “Bronze Bomber” był bowiem wstępnie po rozmwach z Saudyjczykami, którzy byli chętni zorganizować w przyszłym roku walkę z jego odwiecznym rywalem, Anthony’m Joshua (27-3-0), który podobnie jak Wilder, zaprezentował się między linami podczas weekendowego wydarzenia. Warunkiem przyszłorocznej walki pomiędzy dwoma pięściarzami, było zwycięstwo ich obu na sobotniej gali, z czego wzorowo wywiązał się Joshua, zatrzymując już w czwartej rundzie Otto Wallina (26-2-0). Wilder wraca jednak do Stanów Zjednoczonych bez zwycięstwa. 

Oni naprawdę nie chcą tej walki. Naprawdę jej nie chcą. Gdy przegrałem, widzieliście jak szczęśliwy wychodził do ringu Joshua? “Teraz mogę się wycofać”. Wybuchnąłem śmiechem i tylko powiedziałem “ten czarnuch cieszy się jak ch*j”. Sprawiłem, że mógł tak dobrze zaprezentować się na tle Wallina, a on: “nie muszę walczyć z Wilderem”. Plotki mówią, że gadał coś o przejściu na emeryturę, jeśli wygram. 9 marca nadal możemy się spotkać w ringu, ale dla nich to teraz idealny sposób na ucieczkę. – powiedział Wilder w rozmowie z 78 Sports TV. 

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org