Jak podaliśmy tu na łamach w piątek wieczorem czasu nowojorskiego, polski bokser Sławomir Bohdziewicz (8-1, 7 KO) zaliczył bardzo udany powrót na zawodowym ringu w Mohegan Sun gdzie zwyciężył przed czasem (druga runda) efektownie nokautując Russa Kimbera (3-5, 1 KO). Wałbrzyszanin od razu, od pierwszej rundy, rozpoczął bardzo ofensywnie zadając mocne ciosy Kimberowi trzymając go przy linach. Po minutowej przerwie między rundami Kimber nie zdołał się pozbierać na tyle żeby mieć odpowiedź w drugiej rundzie. W owej rundzie Bohdziewicz ponownie ruszył do ataku zadając rywalowi mocne ciosy na głowę i korpus dwukrotnie posyłając go na deski co zmusiło sędziego do przerwania pojedynku. To było dokładnie takie zwycięstwo, jakie Sławomir potrzebował żeby ponownie naprowadzić karierę na ścieżkę jaką sobie życzy. Jakiś czas po udanym meczu bokserskim niżej podpisany miał okazję porozmawiać ze zwycięzcą. Zapraszamy do czytania tekstowej rozmowy i dowiedzieć się co miał do powiedzenia.

BZ: Dzień dobry czytelnikom i widzom portalu BoxingZone.org. Mamy prawie dwie doby od walki Sławomira Bohdziewicza. Z nami jest Sławomir. Sławku, przede wszystkim gratulujemy zwycięstwa! Co Twoim zdaniem było przełomowym momentem tej walki? Co przesądziło o jej wyniku?

Sławomir Bohdziewicz: Dziękuję. Po prostu wyczułem przeciwnika i konsekwentnie parłem do przodu, aż sędzia przerwał walkę na moją korzyść.

BZ: Przed pojedynkiem nie pytaliśmy Cię o przeciwnika, Russa Kimbera. Jakie miałeś po walce wrażenia? Czy było coś, czym Cię zaskoczył lub jakieś cechy, na które szczególnie musiałeś uważać w ringu?

Sławomir Bohdziewicz: Trochę mnie zaskoczył, ponieważ analizowałem jego wcześniejsze walki i przygotowywałem się na rywala walczącego z pozycji ortodoksyjnej. Tymczasem Kimber zmieniał pozycję na mańkuta (“southpaw”). Po chwili jednak wiedziałem już, że wystarczy wywierać presję i iść do przodu, bo sama zmiana pozycji nie dawała mu żadnej większej przewagi.

BZ: Na koniec, ale nie mniej ważne. To była Twoja pierwsza walka transmitowana na tak dużej platformie jak DAZN. Wiedząc, że ogląda Cię cały świat, czułeś większy stres przed pojedynkiem, czy nie miało to dla Ciebie większego znaczenia?

Sławomir Bohdziewicz: Bardzo się cieszyłem, że mogłem pokazać się na DAZN. To było dla mnie ważne i dało dużo satysfakcji. Nie miało to jednak żadnego wpływu na samą walkę. Zawsze skupiam się wyłącznie na przeciwniku. To, co dzieje się wokół, czy gdzie transmitowany jest pojedynek, nie ma znaczenia, kiedy jestem w ringu.

BZ: Sławku, dziękujemy za rozmowę. Jak zawsze cieszymy się z przebiegu walki i całej gali. Pozdrawiamy Ciebie oraz cały sztab trenerski.

Sławomir Bohdziewicz: Dziękuję i również pozdrawiam!

ROZMAWIAŁ: JACEK DOROTA