Podczas sobotniej gali w Jeddah (Arabia Saudyjska) kibice byli świadkami dosć emocjonującego pojedynku w wadze ciężkiej (heavyweight). Anthony Joshua (30-4-0) dwukrotnie lądował na deskach już w pierwszej rundzie z Kristianem Prengą (20-2-0), jednak zdołał odwrócić losy walki i zwyciężył przez techniczny nokaut w drugiej odsłonie, pozostając na kursie do wyczekiwanego pojedynku z Tysonem Furym (36-2-1).
Początek walki był dośc sporym zaskoczniem, bowiem Prenga już w pierwszej rundzie dwukrotnie posłał Joshuę na deski po mocnych ciosach. Brytyjczyk znalazł się w bardzo trudnym położeniu, jednak zachował zimną krew i przetrwał kryzys. Od drugiej rundy Joshua zaczął przejmować inicjatywę. Były mistrz świata zaczął trafiać coraz częściej, spychając rywala do defensywy. Seria mocnych i celnych uderzeń zmusiła sędziego do przerwania walki. Dzięki wygranej Brytyjczyk zrobił kolejny krok w kierunku potencjalnego hitowego pojedynku z Furym, który w miniony piątek zastopował Mariusza Wacha (39-14-0).
Wcześniej między linami zobaczyliśmy walkę o pas mistrza świata WBO wagi superśredniej (super middleweight) pomiędzy Hamzahem Sheerazem (24-0-1) a Simonem Zachenhuberem (29-1-0). Sheeraz, murowany faworyt do szybkiego zwycięstwa nie zachwycił jednak kibiców swoim występem. “The Quiet Storm” przez większość pojedynku miał problemy z narzuceniem własnych warunków Niemcowi, który skutecznie odpowiadał na ataki mistrza i pozostawał w walce do ostatniego gongu.
Po dwunastu rundach sędziowie punktowali 114-114, 116-112 i 116-112 na korzysć Sheeraza, który większościową decyzją obronił mistrzowski pas WBO. Choć najważniejszy cel został osiągnięty, nikt nie ma watpliwości do tego, że był to kolejny występ, w którym Anglik nie pokazał pełni swoich możliwości.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt:
boxingzone2020@gmail.com