W minioną sobotę podczas gali w Tulsa (Oklahoma, Stany Zjednoczone), po dwumiesięcznej przerwie do ringu powrócił Jared Anderson (16-0-0). 23-letni pięściarz startujący w kategorii ciężkiej (heavyweight) znokautował w walce wieczoru Andrii’a Rudenko (35-7-0) broniąc pasów WBC USA, oraz WBO International. Anderson od pierwszego gongu dyktował tempo pojedynku, zasypując Ukraińca serią ciosów w piątej rundzie. Sędzia ringowy Gary Ritter nie miał innego wyjścia jak przerwać walkę.

Ta przejażdżka, te walki sprawiają mi przyjemność, a ja wykonuję swoją pracę. Sam sobie wysłałem komunikat. Walczę dla siebie i dla swojej rodziny. Tak bardzo jak ludzie chcą mnie za to nienawidzić, ja zostanę realistą. Jestem i będę prawdziwy, oraz będę mówił co myślę. Możecie to odbierać jak chcecie, to jest biznes i to jest sport, a ja po prostu wykonuję swoją pracę. NIe możecie mnie zmusić, aby był tym kim chcecie. Będę sobą i taki pozostanę do końca życia. – powiedział po walce Anderson.

Mimo, że powyższa wypowiedź Andersona mało co ma wspólnego z jego sobotnią walką przeciwko Rudenko, to należy podkreślić, że aktywność Amerykanina jest imponująca. Niespełna dwa miesięce temu pokonał on bowiem byłego mistrza świata Charlesa Martina (29-4-1) podczas gali w rodzinnym Toledo (Ohio), wygrywając jednogłośną decyzją sędziów. Dla Andersona była to pierwsza w karierze wygrana przez decyzję. Według zapowiedzi grupy promotorskiej Top Rank, pięściarz powróci do ringu jeszcze w tym roku.

Photo: Mikey Williams/Top Rank

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org