W sobotnią noc na gali w Las Vegas, Vasiliy Lomachenko (15-2-0) nie zawiódł swoich kibiców i zdemolował bezradnego wręcz Masayoshi’ego Nakatani’ego (19-2-0). Były mistrz świata trzech kategorii wagowych od pierwszego gongu dyktował warunki pojedynku, raz po raz atakując Japończyka kombinacjami, dbając również o strefę defensywną. Ukraiński pięściarz bardzo celnie trafiał Nakatani’egom który oprócz mocnej szczęki nie był w stanie pokazać nic więcej na tle Lomachenko. 32-letni Japończyk zaliczył deski w piątej rundzie, a w dziewiątej odsłonie przegrał przez TKO.

Po walce, promujący Ukraińca Bob Arum z grupy Top Rank powiedział dla telewizji ESPN, że jest zadowolony z postawy swojego podopiecznego, a Lomachenko tym pojedynkiem udowodnił, że jest topowym zawodnikiem w kategorii lekkiej (lightweight), gotowym na walki z najściślejszą czołówką. Za pośrednictwem Twittera, walkę skomentował również mistrz świata kategorii koguciej (bantamweight), Naoya Inoue (21-0-0) uznawany przez wielu za bezsprzeczną czołówkę bez podziału na kategorie wagowe. Popularny „Monster” nazwał Lomachenko najlepszym technikiem świata i pogratulował mu zwycięstwa. Co do powiedzenia zaraz po walce miał sam zainteresowany?

Jestem szczęśliwy, bo odniosłem zwycięstwo. Wszystkie plany, które opracowaliśmy z moim teamem zostały wykonane. Osiągnąłem to co chciałem. Wygrałem i wracam na zwycięskie tory. Wszyscy widzieli w jaki sposób wygrałem tę walkę i czekają na rewanż z Lopezem. Zróbmy to! Ma walczyć z Kambososem, ale co powiesz na walkę nieco później, na początku przyszłego roku? Grudzień, styczeń, luty? Czekam. – powiedział Lomachenko.

Lopez miał 19 czerwca stoczyć na gali w Miami (Floryda, Stany Zjednoczone) walkę w obowiązkowej obronie IBF, przeciwko George’owi Kambososowi (19-0-0), jednak na kilka dni przed wydarzeniem wykryto u niego coronavirus, w związku z czym walka została wstępnie przesunięta na sierpień. Lopez przed ubiegłorocznym pojedynkiem z Lomachenko zapowiadał, że niezależnie od wyniku, rewanżu z Ukraińcem nie będzie, a następnie zamierza on przenieść się kategorię wyżej do dywizji super lekkiej (super lightweight). Jeśli jednak popularny „El Brooklyn” dostanie zadowalającą go ofertę finansową, z pewnością rozważy temat rewanżu.