Były mistrz wszechwag, pierwszy pogromca Anthony’ego Joshuy, Amerykanin z meksykańskimi korzeniami – Andy Ruiz Junior – zapowiedział powrót na bokserski ring. Pięściarz ogłosił to w trakcie gali na Long Beach w rodzimej Kalifornii (USA) w mionony piątek. Ruiz oznajmił, iż ostatnio nie było o nim głośno dlatego właśnie musi powrócić i koniecznie zdetronizować kogoś z czołówki. Dał również do wiadomości, że będzie obecny na gali w Egipcie w tę sobotę kiedy w walce wieczoru Usyk przetestuje Verhoevena. Ruiz Junior stwierdził, że ostatnio czas poświęca swojej rodzinie. Twierdzi, że nie wie jeszcze z jaką grupą promotorską się zwiąże. Możliwe, że z Matchroom. Ale w grę wchodzi też PBC.

Ostatni raz Ruiza w ringu widzieliśmy w sierpniu 2024 roku (remis z Millerem). Wcześniej, bo w 2022 roku, wypunktował groźnego Kubańczyka Luisa Ortiza. Poprzednio zawalczył z rodakiem Chrisem Arreolą którego również wypunktował. Powrót teraz, w wieku 36 lat, jak na boksera wagi ciężkiej, jest jeszcze raczej akceptowalne w oczach kibiców. Jego forma pokaże, ile szans naprawdę ma na jakiekolwiek sukcesy. Lecz całkiem możliwe, że najlepszy okres ma jednak dawno za sobą i to nieodwracalnie (2019 rok – wiktoria nad Joshuą w MSG). Brak formy z powodu braku przełożenia się było pięta achillesową Ruiza Juniora w jego najważniejszym punkcie kariery – między pierwszą a drugą walką z Joshuą. I teraz ten powrót może być ostatnią prostą, ostatnią szansą w karierze, a więc Ruiza forma – zła albo dobra – okaże się tu decydująca najprawdopodobniej.