Anthony Dirrell (34-2-2) pokonał w minioną sobotę na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) Marcosa Hernandeza (15-5-2), dzięki czemu powrócił na zwycięską ścieżkę po ponad 33 miesięcznej przerwie. Były mistrz świata kategorii super średniej (super middleweight) potężnym prawym podbródkowym znokautował swojego przeciwnika w czwartej rundzie.

To był spektakularny nokaut. Cios, nad którym pracowaliśmy na treningach. Wymyśliłem ten strzał, a on w ogóle go nie przewidział. Mój brat krzyczał do mnie, a ja mu powiedziałem „mam to!”. Widziałem, że mogę to zrobić i to wykorzystałem. Musiałem to zrobić. – mówił po walce Anthony Dirrell.

Amerykański pięściarze ze stanu Michigan w swojej ostatniej walce zmierzył się z Kyrone’m Davisem (16-2-1), a walka zakończyła się wówczas remisem. Wynik mógł być z pewnością rozczarowujący dla Dirrella, dla którego miała być to szybka i bezproblemowa robota. Davis szerszej publiczności pokaże się po raz kolejny w najbliższy weekend, kiedy zmierzy się z Davidem Benavidezem (24-0-0) w zastępstwie za Jose Uzcategui’ego (31-4-0), który kilka dni temu wyleciał z rozpiski po tym jak wykryto u niego doping.