Podczas sobotniej gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) David Benavidez (32-0-0) zanotował jedno z najważniejszych zwycięstw w swojej karierze, stopując Gilberto Ramireza (48-2-0) w szóstej rundzie i sięgając po pasy WBA oraz WBO w kategorii junior ciężkiej (cruiserweight). Walka od początku układała się pod dyktando Amerykanina meksykańskiego pochodzenia, który narzucił wysokie tempo, zasypując rywala seriami ciosów i nie pozwalając mu rozwinąć skrzydeł.
Już w pierwszych rundach było widać wyraźną różnicę w szybkości i dynamice. Benavidez konsekwentnie rozbijał obronę Ramireza, a szczególnie widoczne było to w rejonie prawego oka Meksykanina, które z każdą minutą walki ulegało coraz większemu uszkodzeniu. Ostatecznie w szóstej odsłonie napór pretendenta okazał się zbyt duży: po serii celnych uderzeń Ramirez nie był w stanie kontynuować pojedynku. Po walce Ramirez trafił do szpitala na badania, a jak poinformowano później, jego stan był stabilny.
– Ramirez czuje się dobrze. Ma spuchnięte oko. Na ten moment nie stwierdzono złamania. – przekazał rzecznik pięściarza.
Mimo jednostronnego przebiegu pojedynku, Benavidez nie ukrywał mieszanych emocji. Obaj zawodnicy znają się od lat i mają za sobą setki rund sparingowych.
– Uwielbiam Ramireza. Dorastaliśmy razem. Jest mi przykro, że tak to się skończyło. Uwielbiam go, ale tak to wygląda w ringu. Jest tylko jeden “Monstro”– powiedział po walce Benavidez.
Zwycięstwo to nie tylko kolejne trofeum w dorobku Amerykanina, ale również wyraźny sygnał wysłany do absolutnej czołówki. Tuż po walce Benavidez ponownie rzucił po raz ktoryś już wyzwanie Saulowi “Canelo” Alvarezowi (63-3-2), który był obecny na trybunach podczas sobotniej nocy.
– Chcę po prostu dać kibicom to, co chcą zobaczyć. Widzę, że Canelo jest tutaj obecny. Pozwólcie, że zapytam kibiców: czy chcecie zobaczyć walkę Canelo z Davidem Benavidezem? (Tłum kibiców krzyczy twierdząco, przyp. red). To wszystko mówi samo za siebie. To znaczy, że nie możemy zostawić tej walki tak po prostu. Szanuję Canelo. Jest wielkim mistrzem. Ale ja też jestem wielkim mistrzem. Zróbmy to. – powiedział.
Wygrana nad Ramirezem umacnia pozycję Benavideza jako jednego z najgroźniejszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe i jednocześnie zwiększa presję na organizację jego długo wyczekiwanego starcia z Canelo. Na ten moment jednak nie ma sygnałów, by Meksykanin był realnie zainteresowany takim pojedynkiem, co może oznaczać, że temat tej konfrontacji wciąż pozostaje w sferze oczekiwań kibiców, a nie konkretnych negocjacji. Nie ma bowiem możliwości, aby Benavidez zszedł wagowo do 168 funtów, czyli dywizji super średniej (super middleweight), w której startuje Canelo. Cięźko również spodziewać się, że Alvarez awansuje do dywizji półciężkiej (light heavyweight) i zmierzy się z Benavidezem w limicie 175 funtów.
Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: boxingzone2020@gmail.com