Takiej informacji nie spodziewał się chyba nikt. Aktualny mistrz świata organizacji IBF, kategorii koguciej (bantamweight) Emmanuel Rodriguez (22-2-0) postanowił zakończyć karierę swoją bogatą karierę w wieku zaledwie trzydziestu jeden lat. Portorykańczyk poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych.

– Dzisiejszy dzień jest dla mnie ciężkim dniem, ponieważ podjąłem decyzję o zawieszeniu rękawic na kołku. Wiem, że dla wielu jest to zła decyzja, ponieważ jak wszyscy wiedzą – przechodzę obecnie przez najlepsze lata swojej kariery bokserskiej. To coś, co wiele mnie kosztowało, ale dzięki boksowi osiągnąłem wiele rzeczy, za co jestem dziś wdzięczny. Wiele lat pomiędzy wzlotami i upadkami, ale udało mi się przetrwać w boksie dwadzieścia jeden lat. Nie jest łatwo odchodzić w ten sposób, ale nie chcę czekać, aż stracę przez to moją miłość do boksu, więc mogę powiedzieć, że już wystarczy. – przekazał Emmanuel Rodriguez.

Swoją profesjonalną karierę, Rodriguez rozpoczął w połowie 2012 roku, nokautując już w pierwszej rundzie Jasona Agosto (0-5-0), dla którego również był to zawodowy debiut. Pojedynek odbył się wówczas w limicie wagi super muszej (super flyweight), jednakże następnie Rodriguez aż do końca swoich zawodowych startów, rywalizował już jedynie w kategorii koguciej.

W bokserskim świecie, znany pod pseudonimem “Manny”, szerszej publiczności pokazał się blisko trzy i pół roku od debiutu, kiedy to na gali Leona Margulesa, znokautował w siódmej rundzie Eliezera Aquino (23-4-1), zdobywając tym samym pas WBC Latino. Już wcześniej, Rodriguez znajdował się w posiadaniu tytułu WBA Latin, wobec czego był już notowany w rankingach tychże federacji, co przybliżało go do walki o mistrzostwo świata. Swoją upragnioną szansę, Portorykańczyk dostał w 2018 roku, kiedy to pojechał do Anglii, podjąć rywalizację z Paulem Butlerem (34-3-0) o wakujący pas. Butlerowi nie pomogła rodzima, angielska ziemia. Rodriguez koncertowo rozegrał wszystkie dwanaście rund, zdobywając po raz pierwszy w zawodowej karierze tytuł mistrza świata, organizacji IBF.

Następnie, Rodrigueza czekał bardzo ciężki pojedynek z Jasonem Moloney’em (26-2-0). Po niezwykle wyrównanej walce, do której doszło w listopadzie 2018 roku, Portorykańczyk wygrał niejednogłośną decyzją. Jako ciekawostkę można podać fakt, iż sędzią ringowym był wówczas Polak, Leszek Jankowiak. W pierwszej połowie 2019 roku, niepokonany Rodriguez zmierzył się z obowiązkowym pretendentem do tytułu, a był nim Naoya Inoue (24-0-0). Walka zakończyła się totalną dominacją Japończyka, który zdemolował “Manny’ego” w drugiej rundzie, wcześniej trzykrotnie powalając go na matę ringu.

Mimo sromotnej porażki z Inoue, Rodriguez dostał następnie szansę walki o tymczasowy tytuł WBC, przeciwko Reymartowi Gaballo (26-1-0). Nazywając rzeczy po imieniu, Portorykańczyk został wówczas bardzo skrzywdzony przez sędziów, według których przegrał on niejednogłośną decyzją. Nie ma bowiem wątpliwości co do tego, że to Rodriguez zasłużył wtedy na zwycięstwo. W sierpniu 2021 roku, “Manny” skrzyżował rękawice z Gary’m Antonio Russellem (19-1-0), choć ich walka nie potrwała długo. Po przypadkowym zderzeniu głowami w pierwszej odsłonie, Rodriguez nie był w stanie kontynuować pojedynku, po czym ich walka została uznana za nieodbytą.

Pod koniec marca ubiegłego roku, pięściarz z Portoryko zadebiutował na meksykańskiej ziemi, demolując już w pierwszej odsłonie Roberto Cantu (22-4-0). Niespełna siedem miesięcy później, doszło do jego ponownej walki z Russellem, a wtedy Rodriguez nie zostawił już żadnych wątpliwości. Pięściarz z Manati dyktował warunki pojedynku od pierwszego gongu, aż do ostatniej rundy, kiedy to…doszło do przypadkowego zderzenia głowami, przez co po raz kolejny był on niezdolny do kontynuowania rywalizacji. Sędziowie przeszli wówczas do kart sędziowskich, gdzie nie było wątpliwości co do tego, który z pięściarzy zasłużył na zwycięstwo.

12 sierpnia bieżącego roku, na gali w Oxon Hill (Maryland, Stany Zjednoczone) Rodriguez spotkał się z Melvinem Lopezem (29-2-0) w walce o wakujący tytuł mistrza świata IBF, pewnie wygrywając na dystansie dwunastu rund. Lopez był liczony aż trzykrotnie w trzeciej odsłonie. Zaraz po walce, “Manny” oświadczył, że następnie chciałby zmierzyć się z mistrzem świata organizacji WBC, Alexandro Santiago (28-3-5) w pojedynku o dwa pasy. We wtorkowe popołudnie poinformował z kolei o zakończeniu kariery.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org