Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie dojdzie do rewanżowej walki pomiędzy mistrzem świata organizacji WBA, kategorii półciężkiej (light heavyweight), Dmitry’em Bivolem (21-0-0), a Saulem “Canelo” Alvarezem (59-2-2). Obie strony prowadzą rozmowy od dłuższego czasu, jednakże kością niezgody jest ponoć limit wagowy, w jakich pięściarze mieliby się spotkać.

Sytuacja wydaje się zatem nieco dziwna, bowiem w kontrakcie przed pierwszą walką obu zawodników, widniała klauzula ewentualnego rewanżu, z którego Canelo mógłby skorzystać natychmiastowo. Wszystko wskazuje więc na to, że szczegóły odnośnie ewentualnego rewanżu nie były wówczas wpisane w klauzulę, lub Canelo (może, nie musi) w rzeczywistości nie chce drugiej walki z Bivolem, po tym jak w maju ubiegłego roku przegrał jednogłośną decyzją sędziów, podczas gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone).

Taki problem, to dla Alvareza żaden problem. Wielu świetnych i klasowych pięściarzy czeka tylko na okazję do walki z meksykańską gwiazdą boksu, a jednym z nich jest przykładowo Jermall Charlo (32-0-0). Amerykanin nie boksuje już od ponad dwóch lat, jednakże to on jest przymierzany jako kolejny rywal Canelo. Tak przynajmniej twierdzi promotor Eddie Hearn, współpracujący z Alvarezem.

Nie można oczekiwać, że Charlo będzie dla Canelo rywalizacją we wrześniowej walce, patrząc na jego dwuletnią przerwę. Charlo to jednak dobry pięściarz, z charakterem. Życzę mu powodzenia. – skomentował Hearn.

Logicznie rzecz biorąc, nasuwa się pytanie: dlaczego Alvarez chce walki z Charlo, skoro miałaby ona być dla niego przysłowiowym spacerkiem? Całkowicie odrębną kwestią jest fakt, że Charlo jest zawodnikiem kategorii średniej (middleweight), zaś Canelo startuje dywizję wyżej, w kategorii super średniej (super middleweight), w której posiada wszystkie cztery tytuły mistrza świata. W 2020 roku, Meksykanin “wyczyścił” dywizję super średnią, pokonując trzech niepokonanych mistrzów, jednakże kibice chcieliby z pewnością zobaczyć jego walkę z fenomenalnym Davidem Benavidezem (27-0-0), a takie zestawienie cieszyłoby się znacznie większym zainteresowaniem, niż walka z Charlo. Gdyby Alvarez pokonał Benavideza w bezpośredniej konfrontacji, nikt wówczas nie mógłby kwestionować tego, kto jest obecnie królem kategorii super średniej. Ku zmartwieniu wszystkich kibiców szermierki na pięści, taka walka w najbliższym czasie z pewnością się nie odbędzie.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org