Już za niewiele ponad dwa tygodnie (15 października w Stanach Zjednoczonych, dzień później w Australii, oraz Europie) w Melbourne (Victoria, Australia), niekwestionowany mistrz świata kategorii lekkiej (lightweight), Devin Haney (28-0-0) stanie do swojej pierwszej bezpośredniej obrony wszystkich czterech pasów (WBC, WBO, WBA, IBF) w walce z George’m Kambososem (20-1-), którego w czerwcu pokonał jednogłośną decyzją sędziów, odbierając mu trzy mistrzowskie tytuły.

Faworytem rewanżowego starcia jest niewątpliwie Haney, który w ostatniej konfrontacji pewnie wypunktował Kambososa na jego rodzimej ziemi. W kontrakcie, jaki obaj zawodnicy podpisali przed czerwcową walką widniała klauzula, która daje Australijczykowi możliwość natychmiastowego rewanżu, z czego pięściarz postanowił skorzystać. Jeszcze parę miesięcy temu Kambosos wspominał, iż jego rewanż z Haney’em jest dla niego walką o „być, albo nie być” w światowym boksie.

– Szczerze? Myślę, że on wciąż ma sporo paliwa w zbiorniku. Nie wydaje mi się, że jeśli przegra ze mną, to przejdzie na emeryturę, bo to tylko jeden przeciwnik, którego nie mogłeś pokonać. Kambosos ma przed sobą jeszcze wiele wielkich walk i jest jeszcze młody. On nadal może walczyć o pasy. – powiedział Haney w rozmowie z FightHype.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek