Pod koniec września 2022 roku, RIchardson Hitchins (17-0-0) i rewelacyjnie zapowiadający się prospekt, podpisał kontrakt promotorski z grupą Matchroom Boxing. Amerykanin z walki na walkę pokazuje, że drzemie w nim ogromny potencjał. Już na dzień dzisiejszy śmiało można zaliczyć go do czołówki kategorii super lekkiej (super lightweight), a jeśli tylko nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, 26-latek może otrzymać swoją mistrzowską szansę w tym roku.

W niedawnym wywiadzie dla Tha Boxing Voice Hitchins wypowiedział się na temat swojego zespołowego “kolegi”, Montany Love’a (18-2-1), którego kariera znajduje się obecnie na zakręcie. Blisko 2.5 roku temu, Love pokonał przed czasem byłego mistrza świata, Ivana Baranchyka (20-3-0), zatrzymując go już w siódmej rundzie, zdecydowanie prowadząc na kartach punktowych u wszystkich sędziów. Już wtedy o Love mówiło się jako o jednym z kandydatów do walk mistrzowskich, bądź finałowych eliminatorów. Po kolejnych dwóch cennych wygranych z Carlosem Diazem (29-4-0), oraz Gabrielem Valenzuelą (29-3-1), Love dostał szansę pokazania się w swoim rodzinnym mieście, w Cleveland, w stanie Ohio.

Kto mógłby wówczas przypuszczać, że Love odniesie tej nocy swoją pierwszą zawodową porażkę, ponadto w jakże kontrowersyjnym stylu. Miejscowy pięściarz nie spodziewał się prawdopodobnie tak mocnego nacisku ze strony swojego przeciwnika, którym był Steve Spark (16-3-0), wobec czego chwycił go, a następnie wyrzucił poza ring, przegrywając koniec końców przez dyskwalifikację. Do momentu przerwania w siódmej rundzie, na kartach sędziowskich obaj pięściarze walczyli na remis. 9 grudnia ubiegłego roku, Love powrócił do ringu, zaliczając drugą porażkę z rzędu w konrontacji z Liamem Paro (24-0-0). Koniec walki miał miejsce w szóstej rundzie, kiedy to po serii ciosów ze strony Paro, sędzia przerwał pojedynek. Love był liczony już wcześniej po zapoznaniu się z matą ringu, kiedy to Australijczyk trafił go lewym sierpem.

Richardson Hitchins, znajdujący się na bardzo wysokich pozycjach w rankingach mistrzowskich organizacji (#2 WBC, #3 IBF, #3 WBO) nie wypowiada się pochlebnie na temat Love’a, który co istotne świadczy swoje usługi dla tej samej grupy promotorskiej Matchroom Boxing, ale również startuje w tej samej kategorii wagowej, wobec czego ich walka mogłaby być jedynie formalnością. Hitchins nie zamierza jednak poruszać tematu ewentualnej walki z Love, ustawiając go w odpowiednim dla siebie szeregu.

Myślał, że walka z Liamem Paro będzie łatwa, a on skopał mu dupę. Ten facet (Love, przyp.red) tak naprawdę nigdy nie chciał walczyć. Gość przez cały czas był zwykłym bumem. Prawdopodobnie zostałby zatrzymany przez każdego zawodnika ze 140 najwyżej notowanych pięściarzy. – powiedział Hitchins.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org