Vito Mielnicki (22-1-0) potwierdził, że coraz pewniej czuje się w limicie kategorii średniej (middleweight). W sobotniej walce wieczoru gali ProBox w Atlantic City (New Jersey, Stany Zjednoczone) Amerykanin zdominował niepokonanego wcześniej Omara Huertę (15-1-1), wygrywając jednogłośną decyzją sędziów po dziesięciu rundach. Punktacja 100-90, 100-90 i 99-91 nie pozostawiła żadnych wątpliwości.  

Od pierwszego gongu Mielnicki narzucił presję i konsekwentnie spychał wyższego mańkuta do defensywy. Huerta długo poruszał się głównie na wstecznym, odpowiadając pojedynczymi akcjami, podczas gdy gospodarz wieczoru regularnie trafiał kombinacjami, szczególnie prawym prostym i lewym podbródkowym. To właśnie ten cios, zadawany po prawej ręce, okazał się jednym z kluczowych elementów taktyki Amerykanina z polskimi korzeniami. 

Meksykanin zaczął wyglądać lepiej w środkowych rundach, kiedy kilka razy skontrował lewą ręką nacierającego rywala, ale nie był w stanie przejąć kontroli nad tempem pojedynku. Mielnicki nie zwalniał, systematycznie zadawal cisy na na korpus i rozbijał odporność Huerty w półdystansie. W końcowych odsłonach było już widać, że presja i aktywność piesciarza z Newark robią różnicę nie tylko wizualnie, ale też fizycznie.  

Najlepiej oddają to statystyki ciosów: Mielnicki trafił 175 razy przy zaledwie 60 celnych uderzeniach Huerty, a łączna liczba wyprowadzonych ciosów również była zdecydowanie po jego stronie (699 do 385). To była kontrola od pierwszej do ostatniej rundy, bez momentu realnego zagrożenia dla faworyta. Dla Mielnickiego to już czearte kolejne zwycięstwo nad wcześniej niepokonanym przeciwnikiem. 

Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: boxingzone2020@gmail.com