W minioną noc, podczas gali Premier Boxing Champions, w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), Rolando Romero (15-1-0) wygrał z Ismaelem Barroso (24-4-2), zdobywając tym samym wakujący pas WBA “Regular”, kategorii super lekkiej (super lightweight). Sama decyzja sędziego ringowego, Tony’ego Weeksa budzi jednak bardzo duże kontrowersje, bowiem według opinii niemalże wszystkich, podjął on krzywdzącą dla Barroso decyzję. W trakcie trwania dziewiątej rundy, Weeks wkroczył między dwójkę pięściarzy, przerywając pojedynek na korzyść dla Romero, mimo, iż pięściarzowi z Wenezueli nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo ze strony Amerykanina.

Czuję się dobrze. Uważam, że przerwanie walki było niesprawiedliwe, bo oddawałem lepsze strzały. Sędzia po prostu przerwał walkę i nawet nic nie powiedział. Widać to wyraźnie. To ja trafiałem Romero. Tam nie było nic, czym mógłby mnie trafić. Nie rozumiem dlaczego walka została przerwana. – mówił po walce wyraźnie rozżalony Barroso.

Do momentu przerwania, walka pomiędzy dwoma pięściarzami była wyrównana, a Romero był nawet liczony w trzeciej odsłonie. Mimo to, Weeks zdecydował się niesłusznie przerwać pojedynek, z czym nie do końca zgadza się nawet sam Romero.

Będę szczery. Barroso to prawdziwy wojownik i walka powinna być kontynuowana. Boksowałem przez cały czas, choć wyszedłem do walki trochę na zimno. Byłem liczony, ale wstałem jak mistrz i szedłem dalej. Nie spieszyłem się i byłem aktywny. Ten facet jest silny, więc musiałem na niego uważać. Uważacie, że chciałbym być złapany jednym uderzeniem? Mówiłem, że człowiek może wtedy się złamać. Powiedziałem wszystkim, że może tak być. Byłem trochę wytrącony z równowagi i złapał mnie. – powiedział po walce Romero.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org