Boks to sport z piękną historią. My staramy się o tym nie zapominać. Gdy ludzie rozmawiają o państwach o bogatych tradycjach pięściarskich, to często, oprócz USA, na myśl przychodzi Meksyk. To naród który dał nam wiele wśród tych najwybitniejszych wszech czasów, takich jak śp. Salvador Sanchez czy Julio Cesar Chavez Senior. Ten pierwszy, gdyby nie tragiczny wypadek samochodowy, być może ostatecznie stałby się najlepszym w historii meksykańskim bokserem. Ten ostatni to ten któremu najczęsciej przynajemy to miano. Meksykański boks jest po prostu jakościowy, lista wspaniałych jest długa, a na liście znajdują się jeszcze Juan Manual Marquez, Marco Antonia Barrera, Erik Morales, Ruben Olivares czy ostatnio Saul “Canelo” Alvarez. I to nie wliczając mnóstwo talentów urodzonych na amerykańskiej ziemi, mianowicie “Złoty Chłopiec” – Oscar de la Hoya; natomiast jest pewny kraj który zbliża się lub na pewno dorównuje do Meksyku pod względem talentów – mowa o Argentynie.


Kiedy myślimy o Argentynie, najprawdopodobniej przychodzi nam do głowy piłka nożna, zwłaszcza teraz bowiem już 30 listopada reprezentacja Polski wybiegnie na murawę podczas mundialu aby sprawdzić formę Messiego i całej jedenastki “Albicelestes.” Dla wielu Maradona był największym piłkarzem w dziejach. Ale nie tylko w futbolu Argentyna ma bogate tradycje. Otóż gigant Ameryki Południowej może pochwalić się również wspaniałą historią boksu. Pewne nazwiska argentyńskie zaliczają się do największych w dziejach szermierki na pięści. Wśród największych bokserów wagi średniej po dziś dzień poważany jest Carlos Monzon, a ciężki Oscar Bonavena postawił ogromny opór w ringu Muhammadowi Aliemu oraz Joe’owi Frazierowi. Warto wymienić też takich zawodowców jak Luisa Firpo, Sergio Martineza, Marcos Maidany czy Lucasa Matthysse’a. Ale był jeden zawodnik z Argentyny, o którym może każdy jeszcze nie słyszał; być może dlatego że jego kariera przebiegała w tym samym czasie co jego wielkiego rodaka Carlosa Monzona. 


Nicolino Locche! To on jest bohaterem tegoż wpisu. Zawodnik z Argentyny rywalizował w wagach lekkiej i  junior półśredniej. Rzadko walczył poza Ameryką Południową. A sławę mógł mieć być może nawet większą gdyby jeszcze bardziej poświęcał się boksowi. Spośród 136 pojedynków zaliczył jedynie cztery porażki (117 zwycięstw przy 14 remisach). Dawniej boksowali często i to jak! Nicolino posiadał ogromny talent. Znany był z ringów jako “Nietykalny” ze względu na niesamowite umiejętności obronne i zdolności do “spudłowania” przeciwnika. Locche to niestety zapomniana legenda tego sportu. Zatem przypominamy! 


Locche może nie posiadał najszybszych rąk czy nóg ani też mocnego ciosu, zresztą. Ba, można stwierdzić że brakowało mu siły ciosu (zaledwie 14 zwycięstw przed czasem). Mimo jednak tego, Nicolino zdołał wykreować karierę godną członkowstwa w Bokserskiej Galerii Sławy. Rzeczą ciekawą i przykrą jest fakt, że Locche zaniedbywał trochę swoje zdrowie, ponoć główną rolę w jego życiu grały narkotyki i alkohol. A to jest istotne poniekąd daje do myślenia, jakim jeszcze bardziej wspaniałym bokserem mógłby Argentyńczyk zostać, gdyby nie te kiepskie nawyki. Wielu ludzi ze świata boksu jest zdania, że Locche był takim wojownikiem który zagrzałby w każdej epoce boksu. Odniósłby takie same sukcesy w każdym okresie. Nicolino był po prostu pionierem boksu defensywnego, wyprzedził swoje czasy (1958-1976). I to jak!

Młodzi adepci sztuki słodkiej nauki by wiele się nauczyli, gdyby postudiowali i pooglądali taśmy z walk Locche’a, zwłaszcza jego stylu unikania i kontrowania ciosów. Ray Arcel – jeden z największych mózgów bokserskich szachów ringowych który trenował takich asów jak Roberto Durana, Larry Holmesa, Ezzarda Charlesa, Kida Gavilana i w ogóle oglądał najlepszych wojowników na przestrzeni siedmiu dekad – powiedział kiedyś o Argentyńczyku tak: “Locche trenował leniwie. Brakowało mu ciosu. On wypalał około 50 papierosów dziennie. Kurczę, wydawało się że on palił nawet w ringu między rundami! I mimo tego wszystkiego, Nicolino Locche być może boksował z najwspanialszą defensywą w historii pięściarstwa. Podobnie jak [Willie] Pep, Locche potrafił stanąć w środku ringu, z rękami wiszącymi, i otwarcie śmiać się z rywali gdyż ci próbowali desperacko trafić go choćby jednym solidnym ciosem, przeważnie przestrzelając przez centymetry gdy Locche ledwo co odsuwał się od tych bomb.”


Były mistrz świata z Argentyny został wprowadzony do Bokserskiej Galerii Sławy w Canastocie w roku 2003. Niestety zmarł już dwa lata po tym wyróżnieniu, dokładnie we wrześniu 2005 roku (przyczyna śmierci to niewydolność serca). W dodatku miało to miejsce 5 dni po Argentyńczyka 66. urodzinach. Życie i kariera Nicolino Locche’a to scenariusz na hollywoodzki film.