Anthony Joshua (24-2-0) poniósł w sobotni wieczór na gali w Londynie (Anglia) swoją drugą porażkę w zawodowej karierze, przegrywając ze zdecydowanie lepszym tego dnia Oleksandrem Usykiem (19-0-0). Anglik nie załamuje jednak rąk i pozytywnie patrzy w przyszłość. 

To były dobre szachy. Cały czas się tego uczę, a to była świetna lekcja. Nie będę się dąsał. To cudowna okazja do walki o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej. To długi proces. Nie zamierzam iść do domu i płakać z tego powodu. Irytowanie się to strata czasu. Chodzi o doświadczenia. Trzeba zaufać temu procesowi. – mówił zaraz po walce „AJ”. 

Usyk przystępował do sobotniego pojedynku w roli pretendenta z ramienia federacji WBO, a oprócz tego tytułu odebrał Anglikowi dwa kolejne, WBA oraz IBF (jak również pas IBO). Póki co nie wiadomo kiedy dojdzie do rewanżu pomiędzy dwoma zawodnikami. Wstępie mówi się o lutym przyszłego roku, choć na więcej informacji będziemy musieli jeszcze poczekać. W tym czasie Joshua chce wrócić na salę treningową, aby doskonalić swoje pięściarskie rzemiosło.

Zawsze patrzymy na takie rzeczy z negatywnego punktu widzenia, ja nastawiam się pozytywnie. Czuję, że mam dobry punkt zaczepienia i na tym zamierzam bazować. Teraz chcę tylko wrócić na siłownię, aby być lepszym pięściarzem. Muszę to potrakować jako lekcję. Gdyby to był koniec mojej historii, wtedy byłbym bardziej emocjonalny, ale ja wierzę w ten proces. – dodał Joshua.