Guillermo Rigondeaux (21-3-0) to bez wątpienia jeden z najlepszych kubańskich pięściarzy XXI wieku, który na stałe zapisał się historii boksu. Dwukrotny mistrz olimpijski, oraz były zawodowy mistrz świata, kategorii super koguciej (super bantamweight), powrócił między pod koniec lutego ubiegłego roku na gali w Hialeah (Florida, Stany Zjednoczone), nokautując już w pierwszej rundzie Jesusa Martineza (34-18-1).

Dla niespełna 43-letniego Kubańczyka, była to pierwsza walka od czasu niefortunnego wypadku, kiedy to podczas przyrządzania posiłku, szybkowar eksplodował mu w rękach. W wyniku incydentu, pięściarz stracił osiemdziesiąt procent wzroku, a jego powrót do boksu był bardzo wątpliwy. Rigondeaux po blisko roku, zdołał powrócić między liny, a jego celem jest ponownie sięgnąć po tytuł mistrza świata w boksie zawodowym.

Pracujemy nad wielkimi rzeczami, i tak jak zawsze, robimy to na sto procent. Wiem, że czeka mnie coś wielkiego i przygotowuję się do tego. Wiecie, że jestem maszyną i nigdy się nie zatrzymam. Moim celem jest ponownie zostać mistrzem świata. Chcę nadal tworzyć historię i zrobić różnicę. Mam szansę zostać mistrzem świata w kategorii koguciej. Powiedziałem kiedyś, że zostanę mistrzem w tej wadze i nie mam wątpliwości, że to się wydarzy. Dla mnie, zostać ponownie mistrzem świata, byłoby czymś wielkim. Poświęcam się i jestem zdyscyplinowany, czego nikt nie może mi odebrać. Wszystkim mistrzom wagi koguciej (po tym jak Naoya Inoue zwakował wszystkie mistrzowskie pasy, przenosząc się dywizję wyżej, w kategorii koguciej nie ma obecnie żadnego mistrza świata, przyp. red) chcę powiedzieć, że wróciłem. Wiedzą, że jestem niebezpieczny, wypowiadają moje nazwisko i mówią: “tak, ona ma 42 lata, ale jest ciężki do zrobienia”. Jestem jak puzzle. – powiedział Rigondeaux w rozmowie z George’m Ebro.

Podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney (2000, Australia), Kubańczyk zdobył złoty medal w limicie kategorii koguciej, mając zaledwie dwadzieścia lat. Wyczyn ten, powtórzył cztery lata później, podczas Olimpiady w Atenach (Grecja). Rigondeaux następnie chciał przejść na zawodowstwo, jednakże w jego przypadku nie było to takie proste, bowiem nie mógł on legalnie opuścić rodzinnej Kuby. Dopiero w 2007 roku, udało mu się przedostać do Miami, a dwa lata później zadebiutował na profesjonalnym ringu. Pierwszy tytuł mistrza świata na zawodowstwie, Kubańczyk wywalczył niespełna trzy lata później, wygrywając przed czasem z niepokonanym wówczas Rico Ramosem (30-6-0), dzięki czemu zdobył tytuł mistrza świata organizacji WBA, kategorii super koguciej.

Pierwszym pięściarzem, który zdołał pokonać Kubańczyka, był w 2017 roku Vasiliy Lomachenko (17-2-0). Walka zakończyła się w szóstej rundzie przez poddanie, a Rigondeaux zdecydował się na ten pojedynek pójść kategorię wagową wyżej, do dywizji piórkowej (featherweight). Stawką pojedynku był tytuł mistrza świata, organizacji WBO. Następnie, Kubańczyk powrócił do dywizji, w której czuł się najlepiej, czyli do wagi super koguciej, w której niespełna trzy lata temu, wywalczył wakujący tytuł mistrza świata federacji WBA, pokonując przez nokaut Julio Ceję (32-5-1).

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek