Podczas sobotniej gali w Waszyngtonie (DC, Stany Zjednoczone), były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Demetrius Andrade (32-0-0) stoczył dziesięciorundowy pojedynek z Demondem Nicholsonem (26-5-1) w limicie wadze super średniej (super middleweight). Dla amerykańskiego pięściarza był to debiut w dywizji do 168 funtów, zakończony pewnym zwycięstwem na punkty.

– Czułem się dobrze i widzę znaczną różnicą w nowej kategorii wagowej. Szybkość, kombinacje, wykorzystywanie mojego ringowego IQ, to był właśnie plan na dziś i wykonaliśmy go. To była inna waga. – mówił zaraz po walce Demetrius Andrade.

Dla mieszkańca Providence (Rhode Island, Stany Zjednoczone) był to powrót między liny po blisko czternastomiesięcznej przerwie. Andrade w ubiegłym roku nie zameldował się między linami ringu ani razu. W swojej ostatniej walce, popularny “Boo Boo” rozgromił Jasona Quigley’a (19-2-0) w swojej piątej obronie tytułu mistrza świata federacji WBO, kategorii średniej (middleweight), co miało miejsce w listopadzie 2021 roku. Teraz przed 34-letnim Andrade’m kolejne wyzwanie, jakim będzie zdobycie tytułu mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej. Pierwszy krok w tym kierunku, Amerykanin poczynił właśnie w minioną sobotę.

– To w jaki sposób mogę wyrazić, że jestem najlepszy na świecie, są walki z najlepszymi. Wszyscy wiedzą, że Demond Nicholson to nie byle pionek, więc wzięliśmy to. Wziął tę walkę, bo wiedział, że nadchodzę, a sam jest dobrym zwierzakiem w ringu, i dzisiaj to pokazał. Dowiemy się kto następnie będzie dla nas dostępny w nowej kategorii. Ja będę stawał się silniejszy, mocniejszy i szybszy. – dodał Andrade.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek