Już za niewiele ponad miesiąc, bo 12 maja w australijskim Perth, dojdzie do niezwykle ciekawej walki pomiędzy George’m Kambososem (21-2-0), a Vasiliy’em Lomachenko (17-3-0). W stawce pojedynku znajdzie się wakujący tytuł mistrza świata organizacji IBF, kategorii lekkiej (lightweight), a także główny pas organizacji IBO, w którego posiadaniu znajduje się Kambosos.

Australijczyk po dwóch porażkach z Devinem Haney’em (31-0-0) w 2022 roku, w ringu zameldował się zaledwie raz, wygrywając blisko dziewięć miesięcy temu z Maxi’m Hughesem (26-7-2), ówczesnym posiadaczem pasa IBO. Walka zakończyła się niejednogłośną decyzją sędziów, jednakże w oczach wielu ekspertów, lepszym zawodnikiem był wówczas Hughes. Zarówno dla Kambososa, jak i Lomachenko, będzie to szansa na odzyskanie tytułu mistrza świata.

Lomachenko to facet, który wcześniej był zawodnikiem numer jeden na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Mistrzem świata w trzech dywizjach i dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim. Znamy jego osiągnięcia i oczywiście szanujemy go za to, czego dokonał także i poza boksem. Jest bardzo dobrą postacią w sporcie. Ale szanujemy też to, co udało nam się zrobić. Style tworzą walki. Sposób, w jaki oboje przeprowadzimy tę akcję, będzie czymś wyjątkowym. To będzie pamiętna walka. Jako mężczyzna, człowiek i wojownik nie można winić tego gościa. Ale przy całym tym szacunku, kiedy nadejdzie 12 maja, ten szacunek zostanie wyrzucony przez okno i przyjdę, żeby obciąć mu głowę. Jestem też jednak pewien, że on przyjdzie zrobić to samo. – powiedział Kambosos w rozmowie z SkySports.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org | Twitter/X: @MikeSteek94