W minioną sobotę podczas gali Premier Boxing Champions w Oxon Hill (Maryland, Stany Zjednoczone), Emmanuel Rodriguez (22-2-0) zdominował Melvina Lopeza (29-2-0) zdobywając wakujący tytuł mistrza świata organizacji IBF, kategorii koguciej (bantamweight). Mimo, że Portorykańczyk od drugiej rundy rywalizował z podbitym okiem, bez żadnych problemów pokonał swojego rywala jednogłośną decyzją sędziów, wygrywając każdą rundę. Na dodatek, Rodriguez powalił Lopeza aż trzykrotnie na matę ringu w ostatniej odsłonie, a karty sędziowskie były zgodne – trzy razy po 120-105.

Rodriguez odzyskał tym samym tytuł mistrza świata po ponad czterech latach, kiedy to w maju 2019 roku stracił pas IBF na rzecz ówczesnego hegemona wagi koguciej Naoya’i Inoue (25-0-0). Portorykańczyk chciałby w swoim kolejnym pojedynku zmierzyć się z czempionem WBC, Alexandro Santiago (28-3-5), który niewiele ponad dwa tygodnie temu pokonał jednogłośną decyzją sędziów Nonito Donaire’a (42-8-0) w walce o wakujący tytuł, podczas gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone).

To wynik sześciu miesięcy ciężkiej pracy w Meksyku. Nie byłoby to możliwe bez całego mojego zespołu. Udało mi się zostać mistrzem świata pięć lat później (4 lata i 3 miesięce, przyp.red). Pozostałem opanowany, mimo zderzenia głowami, co spowodowało, że moje oko spuchło w drugiej rundzie. Puchło coraz bardziej, ale zespół wykonał świetną robotę, zatrzymując to. W ogóle nie miałem problemu ze wzrokiem podczas walki. Chcę, aby Santiago był następny. Mówi, że nie sądzi, aby ktokolwiek mógł go pokonać w wadze koguciej, także jestem tutaj, aby udowodnić, że się myli. – powiedział po walce Rodriguez.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org