Nadal nie milkną echa po sobotniej gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), gdzie w walce wieczoru Dmitry Bivol (20-0-0) zdetronizował największą gwiazdę światowego boksu Saula „Canelo” Alvareza (57-2-2) pokonując go jednogłośną decyzją sędziów. Bivol obronił tym samym tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii półciężkiej (light heavyweight), choć nie można przejść obojętnie obok tego, iż Meksykanin podjął się niesamowicie ciężkiej walki w swojej nienaturalnej dywizji.

Nie zmienia to faktu, że Bivol odniósł w pełni zasłużone zwycięstwo przeważając na dystansie dwunastu rund. Zaraz po walce Canelo stwierdził, że nie mógł przegrać tego pojedynku, co spotkało się z nieprzychylnymi komentarzami ze strony opinii publicznej. Meksykanin od dziewięciu lat nie przegrał żadnej walki, a gdy jego wcześniejsi rywale próbowali szukać przyczyn swoich porażek, Alvarez krótko ripostował mówiąc „bez wymówek”. Słowa, które po przegranym pojedynku z Bivolem wypowiedział Canelo, postanowił skomentować za pośrednictwem Twittera były rywal Meksykanina, Caleb Plant (21-1-0).

Po prostu przyjmij tę porażkę jak mężczyzna. Weź to na klatę i wróć. Bez wymówek, bez gadania głupot, po prostu wróć do swojej pracowni. – przekazał Plant.

Obaj zawodnicy spotkali się ze sobą w listopadzie ubiegłego roku w walce o wszystkie cztery tytuły mistrza świata (WBC, WBO, WBA, IBF) kategorii super średniej. Po bardzo zaciekłej walce, Alvarez ostatecznie zdołał znokautować Planta broniącego wówczas pasa IBF, który od tego czasu nie zameldował się jeszcze w ringu. Dla Amerykanina była to pierwsza porażka w zawodowej karierze.

Autor: Michal Adamczyk