W sobotni poranek, w pełni zunifikowany mistrz świata kategorii super półśredniej (super welterweight), Jermell Charlo (35-1-1) przekazał, iż jego pierwsza obrona wszystkich czterech (WBA, WBC, IBF, WBO) przeciwko Tim Tszyu (21-0-0) zapowiedziana na 28 stycznia nie odbędzie się, bowiem pięściarz zmaga się z kontuzją złamanej ręki. Charlo boksuje na zawodowstwie nieprzerwalnie od 2007 roku i dotychczas żadna z jego walk nigdy wcześniej nie była ani odwołana, ani przeniesiona.

W pierwszy kwartale bieżącego roku,a dokładniej w lutym, ostatni rywal Charlo, będący wówczas mistrzem świata z ramienia federacji WBO, Brian Carlos Castano (17-1-2) zgłosił kontuzję bicepsu, w efekcie czego walka nie doszła do skutku w planowanym terminie, czyli w marcu. Ostatecznie, Charlo i Castano spotkali się ze sobą w połowie maja, gdzie górą był ten pierwszy, nokautując Argentyńczyka w dziesiątej rundzie, prowadząc wcześniej na punkty u wszystkich trzech sędziów. Po tym, jak Castano poinformował o swoim urazie, Charlo “atakował” 33-latka w mediach, zarzucając mu stosowanie dopingu, a nie prawdziwą kontuzję.

– Mam nadzieję, że Charlo przedstawi medyczne dowody potwierdzające, iż kontuzja przed walką z Tszyu jest prawdziwa. Z nim nigdy nic nie wiadomo. – podśmiechiwał się w niedzielę Castano.

Charlo upublicznił za pośrednictwem mediów społecznościowych pisemną diagnozę lekarza (złamana ręka), który zarekomendował mu przynajmniej dwa miesiące odpoczynku od treningów. Castano wypowiedział się na temat wcześniejszych, bezpodstawnych zarzutów Amerykanina pod swoim adresem.

W każdym razie, Charlo nauczy się, że kontuzje w boksie się po prostu zdarzają. To po prostu tak się kręci. – dodał były mistrz świata.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek